Nie tylko państwowe instytucje analizują dziś czarne scenariusze. W cieniu oficjalnych struktur bezpieczeństwa swoje przygotowania prowadzi także Kościół katolicki w Polsce. Jak przyznają jego przedstawiciele – nie chodzi o straszenie, ale o gotowość.
– Nie możemy pozwolić sobie na bezczynność – mówi abp Tadeusz Wojda. – Mamy plan i pracujemy nad nim wspólnie z państwem.
To efekt rozmów, które w połowie marca odbyły się w Warszawie. Przy jednym stole zasiedli przedstawiciele rządu – w tym Władysław Kosiniak-Kamysz i Marcin Kierwiński – oraz biskupi uczestniczący w plenarnym zebraniu Episkopatu.
Temat był jeden: co zrobić, gdy kryzys przestanie być tylko teoretyczny.
W sytuacjach zagrożenia – od klęsk żywiołowych po potencjalne działania wojenne – państwo nie zawsze dociera do obywateli jako pierwsze. W wielu miejscach tę rolę od lat pełni Kościół.
To właśnie gęsta sieć parafii może stać się kluczowa. W małych miejscowościach ksiądz bywa często pierwszą osobą, do której ludzie zwracają się po pomoc – szybciej niż do urzędu czy służb.
– Rząd doskonale zdaje sobie z tego sprawę – podkreśla abp Wojda. – Dlatego tak ważne jest, aby parafie były przygotowane nie tylko organizacyjnie, ale też logistycznie.
Plan, nad którym pracuje specjalny zespół przy Episkopacie, zakłada konkretne działania:
W prace zaangażowane są różne instytucje, w tym Caritas, która ma wieloletnie doświadczenie w działaniach kryzysowych – zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Zmienia się też rola samych duchownych. W nowej rzeczywistości nie mają być wyłącznie duszpasterzami, ale również lokalnymi koordynatorami pomocy.
– Świadomość zagrożeń wśród księży rośnie – przyznaje przewodniczący Episkopatu. – Dlatego przygotowujemy dla nich konkretne wytyczne i narzędzia działania.
W praktyce oznacza to szkolenia, warsztaty i instrukcje postępowania w sytuacjach nadzwyczajnych. W niektórych diecezjach takie działania już ruszyły.
Założenie jest proste: w kryzysie nie będzie czasu na improwizację.
Państwo deklaruje przy tym wsparcie materialne dla parafii. W razie potrzeby mają one otrzymać dostęp do podstawowych zasobów: generatorów prądu, zapasów wody, leków czy środków higieny.
– W tej sprawie panuje pełna zgoda – podkreśla abp Wojda. – Wszyscy rozumiemy, że chodzi o bezpieczeństwo ludzi i dobro kraju.
Choć nikt nie chce mówić o najgorszym wprost, przygotowania trwają. I wszystko wskazuje na to, że w razie kryzysu jednym z najważniejszych ogniw pomocy mogą okazać się nie tylko służby państwowe, ale też lokalne wspólnoty – skupione wokół parafii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze