W zaledwie kilkanaście dni rynek kryptowalut stracił setki miliardów dolarów, a inwestorzy zderzyli się z nową rzeczywistością: końcem taniego pieniądza i rosnącą niepewnością wokół polityki Rezerwy Federalnej. To, co jeszcze niedawno napędzało hossę, dziś stało się głównym źródłem strachu.
Rynek aktywów cyfrowych znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów ostatnich lat. Jak wynika z rynkowych analiz, w ciągu dwóch tygodni z kryptowalutowego ekosystemu zniknęło około 750 miliardów dolarów. Łączna kapitalizacja rynku spadła do około 2,4 biliona dolarów, czyli do poziomów niewidzianych od końcówki 2024 roku.
Od jesiennego szczytu z października ubiegłego roku rynek skurczył się już o ponad 40 procent. W praktyce oznacza to utratę niemal 1,9 biliona dolarów wartości i wymazanie zysków, które inwestorzy budowali miesiącami.
Bezpośrednim zapalnikiem obecnej fali wyprzedaży okazały się wydarzenia polityczne w Stanach Zjednoczonych. Nominacja Kevina Warsha na stanowisko szefa Rezerwy Federalnej, ogłoszona przez Donalda Trumpa, została odebrana przez rynki jako zapowiedź bardziej restrykcyjnej polityki monetarnej.
Warsh postrzegany jest jako zwolennik twardego kursu wobec inflacji oraz dalszego ograniczania bilansu Fed. Dla rynku kryptowalut, który przez lata korzystał z nadmiaru płynności i taniego pieniądza, taka perspektywa działa jak zimny prysznic.
Analitycy podkreślają, że ewentualne przyspieszenie redukcji bilansu banku centralnego może szczególnie mocno uderzyć w aktywa o charakterze spekulacyjnym. Kryptowaluty przez długi czas pełniły rolę „gąbki” wchłaniającej nadmiar kapitału z globalnego systemu finansowego.
Eksperci rynku finansowego nie mają wątpliwości: dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej nie sprzyja wycenom cyfrowych aktywów. Proces zmniejszania bilansu Fed już trwa — od rekordowych poziomów z 2022 roku wartość aktywów banku centralnego spadła do około 6,6 biliona dolarów pod koniec 2025 roku.
Największe kryptowaluty znalazły się w centrum wyprzedaży. Bitcoin w ciągu tygodnia stracił około 20 procent wartości i zbliżył się do granicy 70 tysięcy dolarów, uznawanej przez wielu inwestorów za ważny psychologiczny poziom. Choć pojawiło się krótkotrwałe odbicie, nastroje pozostają wyraźnie ostrożne.
Jeszcze trudniejszą sytuację notuje ethereum, którego kurs w skali tygodnia spadł o blisko 30 procent. To pokazuje, że kapitał ucieka nie tylko z mniejszych projektów, ale także z fundamentów rynku.
Z punktu widzenia analizy technicznej rynek zaczyna wyglądać na mocno wyprzedany. Wskaźnik RSI dla bitcoina spadł do bardzo niskich poziomów, co teoretycznie może sprzyjać krótkoterminowemu odbiciu. Wielu analityków studzi jednak entuzjazm, przypominając, że dotychczasowe wzrosty w dużej mierze opierały się na spekulacji, a nie twardych fundamentach.
Dane on-chain sugerują, że „fundamentalna” wartość bitcoina — liczona na podstawie realnej aktywności sieci — może znajdować się wyraźnie niżej niż obecne notowania. To właśnie tam rynek może szukać nowego punktu równowagi, jeśli presja spadkowa się utrzyma.
Obecna korekta jest czymś więcej niż tylko chwilowym wahnięciem cen. Rynek kryptowalut mierzy się z nowym otoczeniem, w którym bank centralny USA nie jest już gwarantem nieograniczonej płynności. Inwestorzy muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy cyfrowe aktywa potrafią funkcjonować i przyciągać kapitał także wtedy, gdy kończy się era łatwego pieniądza.
Najbliższe miesiące pokażą, czy obecne spadki staną się bolesnym, ale oczyszczającym resetem, czy początkiem dłuższego okresu chłodu na rynku kryptowalut.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze