W polskiej ochronie zdrowia znów brakuje miliardów. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak przyznał, że luka w tegorocznym budżecie NFZ sięga obecnie około 14 mld zł. To pieniądze potrzebne przede wszystkim na opłacenie świadczeń wykonanych przez placówki ponad limity zapisane w umowach z Funduszem.
Kwota robi wrażenie, zwłaszcza że w 2026 roku łączne wydatki państwa na ochronę zdrowia zaplanowano na niespełna 248 mld zł. NFZ uspokaja jednak, że bieżące finansowanie podpisanych kontraktów nie jest zagrożone.
O sytuację finansową Funduszu Filip Nowak został zapytany we wtorek na antenie TVP Info. Pytanie było konkretne: ile pieniędzy brakuje w systemie do końca roku?
– Luka, o której mówimy dziś, to około 14 mld zł – odpowiedział prezes NFZ.
Jak zaznaczył, nie oznacza to, że Fundusz przestał regulować swoje podstawowe zobowiązania wobec szpitali i innych placówek medycznych. Umowy zawarte ze świadczeniodawcami mają być realizowane na bieżąco. Problem zaczyna się tam, gdzie leczenie pacjentów wykracza poza wartości określone w kontraktach.
To właśnie na zapłatę za te dodatkowo wykonane świadczenia potrzeba kolejnych miliardów złotych. Dla placówek medycznych nie jest to jednak problem czysto księgowy. Szpitale i poradnie ponoszą realne koszty leczenia pacjentów, nawet jeśli zakontraktowany wcześniej limit został już wykorzystany.
Sytuacja finansowa NFZ zbiegła się w czasie ze zmianami dotyczącymi rozliczania części świadczeń wykonywanych ponad limity. Pod koniec czerwca Fundusz przedstawił projekty zarządzeń, które przewidują odejście w wybranych przypadkach od dotychczasowego kwartalnego trybu rozliczeń.
Według nowych zasad placówki miałyby występować o zapłatę dopiero po zakończeniu całego okresu rozliczeniowego, czyli po roku. Zmiany mają objąć świadczenia udzielane od 1 lipca 2026 roku.
Dotyczy to między innymi szpitalnego leczenia zaćmy, rehabilitacji leczniczej osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności oraz części ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, przede wszystkim porad dla dorosłych pacjentów. Z nowych zasad wyłączone mają pozostać między innymi świadczenia udzielane dzieciom i młodzieży do 18. roku życia.
Dla wielu placówek może to oznaczać dłuższe oczekiwanie na pieniądze za leczenie, które faktycznie już zostało wykonane. A przy rosnących kosztach funkcjonowania szpitali i poradni każda taka zmiana może mieć znaczenie dla ich bieżącej sytuacji finansowej.
Problemy finansowe NFZ to tylko jeden z tematów, z którymi mierzy się obecnie resort zdrowia. We wtorek minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda ma przedstawić rządowi informacje dotyczące prac nad zmianami w systemie lecznictwa.
W konsultacjach publicznych znajdują się już projekty czterech rozporządzeń przygotowanych przez Ministerstwo Zdrowia. Prace nad nimi przyspieszyły po medialnych doniesieniach dotyczących nieprawidłowości w ochronie zdrowia i zdecydowanej reakcji premiera Donalda Tuska, który publicznie oczekiwał przedstawienia konkretnych propozycji zmian, wspominając nawet o możliwości „decyzji personalnych”.
Tymczasem liczby pokazują skalę wyzwania. Choć na ochronę zdrowia w 2026 roku przeznaczono rekordowe środki, system wciąż generuje zobowiązania przekraczające dostępne finansowanie. Według prezesa NFZ na pokrycie świadczeń wykonanych ponad wartość zawartych umów potrzeba dziś około 14 mld zł.
Pytanie nie dotyczy więc już wyłącznie tego, ile pieniędzy trafia do systemu, ale także tego, czy obecny sposób jego finansowania pozwala nadążyć za rzeczywistymi potrzebami pacjentów i placówek medycznych. Bo świadczenia wykonane ponad limit nie są przecież zapisami w tabeli – za każdym z nich stoi pacjent, który potrzebował leczenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze