Największe lotniska regionu, w tym Dubaj, pozostają zamknięte już trzeci dzień, powodując chaos w ruchu lotniczym. Odwołania lotów przekroczyły tysiące, a pasażerowie szukają alternatywnych tras. Sytuacja wpływa na siatki połączeń na całym świecie, a problem może potrwać jeszcze wiele dni.
Największe lotniska regionu – w tym Dubaj, jeden z najważniejszych węzłów przesiadkowych na świecie – pozostają zamknięte już trzeci dzień. Dane serwisów monitorujących ruch lotniczy pokazują, że przestrzeń powietrzna nad Iranem, Irakiem, Kuwejtem, Izraelem, Bahrajnem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Katarem jest niemal całkowicie pusta. Efekt to setki tysięcy osób uwięzionych w terminalach i konieczność gwałtownego przemodelowania siatek połączeń w Europie, Azji i Ameryce Północnej.
W poniedziałek rano odwołano 1239 lotów. Dzień wcześniej anulowano 3156 rejsów, a w sobotę niemal 2800. Linie lotnicze wprowadzają kolejne ograniczenia, bo sytuacja zmienia się dynamicznie, a przewoźnicy nie chcą kierować maszyn w rejon, w którym warunki bezpieczeństwa mogą w każdej chwili ulec pogorszeniu.
Wstrzymanie pracy głównych hubów automatycznie wywołało efekt domina. Emirates zawiesił wszystkie połączenia do i z Dubaju, Etihad wstrzymał loty do i z Abu Zabi, a Qatar Airways zawiesił operacje po zamknięciu przestrzeni powietrznej Kataru. Odwołania dotyczą też przewoźników z innych regionów świata – część linii ogranicza rejsy do miast Bliskiego Wschodu, część omija rozległe obszary przestrzeni powietrznej, wydłużając trasy i podnosząc koszty.
Wśród przewoźników, którzy ogłaszali zawieszenia lub kasacje połączeń do wybranych kierunków, są także popularne w Europie linie niskokosztowe – w tym Wizz Air, który wstrzymał loty do i z Izraela, Dubaju, Abu Zabi, Ammanu i Arabii Saudyjskiej do 7 marca. Inni przewoźnicy wprowadzali czasowe zawieszenia m.in. do 3–4 marca, jednocześnie umożliwiając bezpłatne zmiany terminów podróży.
Eksperci lotniczy podkreślają, że pasażerowie muszą przygotować się na kolejne opóźnienia i odwołania. Henry Harteveldt, analityk branży lotniczej i prezes Atmosphere Research Group, wprost mówi o „sytuacji bez wyjścia” dla wielu podróżnych. Jego apel jest jednoznaczny: w najbliższych dniach trzeba liczyć się z dalszymi zmianami w rozkładach, bo nawet jeśli część lotnisk zacznie wracać do pracy, problemem pozostanie rozproszenie załóg i samolotów po świecie, a to potrafi wydłużyć proces przywracania połączeń.
Gdy terminale się zapełniają, a dostępnych rejsów brakuje, część najzamożniejszych próbuje omijać chaos prywatnym czarterem. W branżowych komentarzach pojawia się wskazanie, że Arabia Saudyjska stała się jedną z nielicznych realnych dróg wydostania się z regionu, a koszt przelotu prywatnym odrzutowcem z Rijadu do Europy może sięgać około 350 tys. dolarów. Dla większości pasażerów to jednak scenariusz poza zasięgiem, co dodatkowo uwypukla skalę problemu po stronie regularnych przewozów.
Zakłócenia uderzyły także w rynek finansowy. W komentarzach rynkowych zwracano uwagę na spadki notowań części linii lotniczych – m.in. w Azji i Australii – co wpisuje się w typową reakcję rynku na nagłe ryzyko operacyjne i wzrost kosztów. Dodatkowym obciążeniem są rosnące ceny ropy: notowania Brent miały wzrosnąć nawet o kilkanaście procent, dochodząc do okolic 80 dolarów za baryłkę, a analitycy ostrzegają, że w razie dalszej eskalacji w regionie presja cenowa może się zwiększać. Doradca ds. lotnictwa Bertrand Grabowski zwraca uwagę, że to właśnie paliwo będzie czynnikiem, który najszerzej odbije się na całej branży – od kosztów operacyjnych po ceny biletów.
W sytuacji, gdy część podróżnych utknęła na lotniskach, a inni próbują zmieniać trasy w ostatniej chwili, kluczowe znaczenie ma stały kontakt i szybkie informacje o bezpieczeństwie. MSZ przypomina o systemie Odyseusz, w którym można zarejestrować wyjazd i dane kontaktowe. To narzędzie, dzięki któremu w razie nagłych zdarzeń resort może szybciej docierać do osób przebywających w regionie z komunikatami i wskazówkami dotyczącymi dalszego postępowania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze