Reklama

Dzisiaj pogrzeb Magdy z Sosnowca. Matki nie będzie

14/02/2012 18:34

W środę w Sosnowcu odbędzie się pogrzeb półrocznej Magdy, która zginęła 24 stycznia, prawdopodobnie w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Początkowo jej matka Katarzyna W. utrzymywała, że dziewczynka została porwana. Później kobieta przyznała, że dziecko wyślizgnęło się z kocyka i upadło na podłogę, uderzając głową w próg.

Katarzyna W., która kilkakrotnie zmieniała zeznania, przebywa w areszcie pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Grozi jej do 5 lat więzienia. Wniosek o 2-miesięczny areszt prokuratura argumentowała obawą matactwa i ucieczki podejrzanej. Wstępne wyniki sekcji zwłok małej Magdy, potwierdziły zeznania kobiety.

Katarzyna W. zrezygnowała z możliwości wzięcia udziału w pogrzebie córeczki. Jak poinformował jej adwokat, matka dziecka uznała, że mogłoby to wywołać nieprzyjemne zachowania w stosunku do niej i do jej rodziny i zakłócić ceremonię pogrzebową. Matka Magdy i tak nie mogłaby wziąć udziału w pogrzebie, ponieważ wcześniej prokuratura, na prośbę rodziny dziecka, nie wyraziła zgody na wydanie jej przepustki z aresztu. Sprawą małej Madzi żyła cała Polska.

Matka początkowo zeznała, że napadnięto ją w parku, a dziecko zostało porwane z wózka. Mówiła też o tym na konferencji prasowej. W poszukiwania dziecka zaangażowało się wiele osób, które między innymi, bezinteresownie wywieszały ogłoszenia o zaginięciu dziewczynki. Za odnalezienie dziecka ufundowano wysoką nagrodę. Po pewnym czasie matka zmieniła zeznania i wskazała miejsce, gdzie ukryła zwłoki dziecka.

Jako pierwszy informację o śmierci półrocznej Magdy przekazał mediom detektyw Krzysztof Rutkowski, którego rodzina dziewczynki poprosiła o pomoc w poszukiwaniach. Rutkowski upublicznił nagranie rozmowy z matką Magdy, podczas której przyznała się ona, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, w wyniku którego dziecko zmarło. 7 stycznia katowicka prokuratura przedstawiła wstępne wyniki sekcji zwłok dziewczynki. Przyczyną śmierci był tępy uraz tyłogłowia.
iar


Czy to możliwe, że Katarzyna W. działała we wstrząsie wywołanym tragedią?

dr Lech Gadecki, psychiatra
— Nie sądzę. Jednak informacje na temat zachowania Katarzyny W. mam tylko z doniesień medialnych. Działania pod wpływem silnych emocji nie są celowe. Mają charakter zamroczeń reaktywnych. W tym przypadku wygląda na to, że matka działała logicznie i zbornie. Gdyby było to zamroczenie, nie miałaby pamięci do detali. A ona pamięta wszystkie szczegóły i o tym opowiadała. Wykluczam więc zamroczenie. Uważam, że działała celowo, ukrywając ciało swojej córki, aby nie powiadamiać organów ścigania. Ponadto zawiadomiła, że została napadnięta. Cała ta koncepcja porwania czemuś miała służyć. Tak nie działa osoba znajdująca się we wstrząsie. Zgadzam się z opinią biegłych psychiatrów, którzy orzekli, że była poczytalna zarówno w momencie tragedii, jak i później. Katarzyna W. nie ma nawet znamion
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama