Jedno zdanie spod krótkiego filmiku wystarczyło, by w sieci rozpętała się dyskusja o pensjach w handlu. Pracownik Biedronki z Gdańska, znany w mediach społecznościowych jako „Majkel_bo”, ujawnił kwotę, jaką – jak twierdzi – dostaje „na rękę”. W tle pojawiają się także tegoroczne podwyżki w sieci, widełki płac i pytania o to, co w praktyce oznacza wynagrodzenie na konkretnym stanowisku.
Michał Borhardt pochodzi z Gdańska i pracuje w jednym ze sklepów sieci. Równolegle prowadzi konto na TikToku, gdzie w humorystyczny sposób pokazuje kulisy pracy w markecie. W rozmowach o swojej aktywności w sieci podkreślał, że nie traktuje jej jak kariery
. „Aplikacja TikTok to dla mnie tylko zabawa. Nie odczuwam więc presji z nią związanej, ponieważ nie uważam się za celebrytę ani typowego tiktokera” – mówił w wywiadzie.
To właśnie pod jednym z nagrań padło pytanie o zarobki. Borhardt odpowiedział wprost: 5600 zł. Gdy internauci dopytali, czy chodzi o kwotę brutto czy netto, doprecyzował krótko: „Tak, na rękę”.
W dyskusji szybko pojawił się ważny szczegół: Borhardt nie pracuje jako początkujący kasjer-sprzedawca. W materiałach, które opisują sprawę, podkreślano, że jest zastępcą kierownika, a to w praktyce oznacza inne widełki płac, inne premie i inne dodatki niż na podstawowych stanowiskach.
W sieci regularnie wraca temat, ile „realnie” można zarobić w handlu, bo do porównania trafiają osoby na różnych etapach kariery, z różnym stażem, w różnych lokalizacjach. To sprawia, że jedna kwota – nawet podana jako „na rękę” – nie musi być punktem odniesienia dla wszystkich.
W tle pojawiają się także informacje o podwyżkach obowiązujących od początku 2026 roku. Zestawienia wynagrodzeń, o których informowano w ostatnich tygodniach, wskazują, że nowo zatrudnieni kasjerzy-sprzedawcy mają otrzymywać bazę od ok. 5300 zł brutto, a z premiami – wyższe kwoty. Wyżej wyceniane są stanowiska kierownicze, a także zastępcy kierowników, co wprost tłumaczy, dlaczego kwoty podawane przez pracownika z TikToka mogą różnić się od tych, które kojarzą inni zatrudnieni w sklepach.
W praktyce w takich wyliczeniach kluczowe są składniki zmienne: premie, dodatki i warunki ich wypłaty. To one sprawiają, że rozmowa o zarobkach w handlu często rozjeżdża się na liczbach – bo jedni liczą samą podstawę, inni podają wynik „z premiami”, a jeszcze inni mówią o tym, co rzeczywiście wpływa na konto.
Zainteresowanie wzbudziły nie tylko same liczby, ale też ich forma. W handlu, gdzie temat obciążenia pracą i presji jest stałym elementem rozmów pracowników i klientów, kwota podana publicznie działa jak zapalnik. Dla części osób to dowód, że w sieciach da się zarobić więcej niż stereotypowe „minimalna”, dla innych – argument, że odpowiedzialność na stanowiskach funkcyjnych musi być wyceniana wyżej.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czasem wysokość zarobków nie ma znaczenia, bo każda kasa to może być za mało. Ja tak miałem w pewnym momencie, że rozwalałem kasę, pożyczałem, spłacałem i w kółko. Aż raz nie spłaciłem i wpadłem w długi ;) Wyszło na to, że teraz spłacam w kruku zaległości, ale dali mi raty, więc ogólnie spoko. Ale więcej nie pożyczam ;)
Czasem wysokość zarobków nie ma znaczenia, bo każda kasa to może być za mało. Ja tak miałem w pewnym momencie, że rozwalałem kasę, pożyczałem, spłacałem i w kółko. Aż raz nie spłaciłem i wpadłem w długi ;) Wyszło na to, że teraz spłacam w kruku zaległości, ale dali mi raty, więc ogólnie spoko. Ale więcej nie pożyczam ;)