Reklama

Jestem Warmiarą

Katarzyna Flont, znana jako Kasia Kosmos oraz Warmiara, zdobywa coraz większą popularność w internecie. W rozmowie z z nami zdradza, po co zakłada adidasy do czepca i skąd bierze odwagę, by mówić o Warmii po swojemu.

— Kiedy ostatnio usłyszała pani, że Olsztyn leży na Mazurach?

— Na żywo ostatnio tego nie słyszałam, ale temat często wraca w komentarzach pod moimi filmami. Coraz częściej dostaję jednak wiadomości typu „Dzięki tobie już się więcej nie pomylę, mówię o tym znajomym, zaczęłam zwracać na to uwagę”. Ludzie piszą też, że myśleli, iż Warmia to część Mazur, albo że w ogóle nie wiedzieli, że coś takiego istnieje. To pokazuje, że Warmia dla wielu osób nadal jest tajemniczą krainą.

— Pierwszy viral o tym, że „to jest Warmia”, zaczął się od żartu. Czym #ToJestWarmia jest dla pani dzisiaj?

Reklama

— To moje hasło założycielskie. Główny hasztag mojej obecności w social mediach. Powstał przy okazji pierwszego virala i cały czas wraca. Teraz tworzę już kolejne projekty. Ciągle mam nowe pomysły. Lubię mówić, że tworzę własne uniwersum. I zawsze podkreślam, że nie robię programów historycznych. Nie jestem historykiem ani etnologiem. Jestem artystką i pokazuję swój świat, to, jak rozumiem Warmię i regionalną tożsamość.

— Pani projekt mocno się rozrósł. Są filmiki, piosenki, warsztaty, spotkania, wyjazdy i nagrody. Kiedy zrozumiała pani, że to już nie jest tylko internetowa zabawa?

Reklama

— Faktycznie, w tym roku moja działalność została zauważona i doceniona. Jest Statuetka św. Jakuba od prezydenta Olsztyna, jest wyróżnienie podczas gali Kobiet Sukcesu Warmii i Mazur. Walczę jeszcze o kolejną nagrodę. 16 maja jest gala Influencers Awards we Wrocławiu, gdzie startuję w kategorii innowacyjne projekty twórców. Samo bycie w tej grupie jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Są tam osoby, które mają dużo większe zasięgi ode mnie i znacznie dłużej tworzą w internecie. A jednocześnie ja dalej mam z tego wielką zabawę. Rolki są dla mnie sposobem na artystyczne wyżycie się.

— Jedną krótką rolkę widz ogląda przez kilkadziesiąt sekund. Ile pracy kryje się za każdą z nich?

Reklama

— To zależy. Czasem rolka jest bardzo spontaniczna i można ją zrobić w godzinę. Ale ja mam taki charakter, że wymyślam sobie trudne scenariusze. Trzeba przygotować strój, pojechać na miejsce, czasem poprosić kogoś o pomoc przy ujęciu. To jest pracochłonne, ale daje mi ogromną satysfakcję. Moment publikacji jest ukoronowaniem wysiłku. Czekam na wyświetlenia i komentarze. Sprawdzam, czy ludzie odebrali film tak, jak zaplanowałam, czy zaśmiali się w tym momencie, w którym chciałam. Dla artysty to trochę jak wystawa. Tyle że moją galerią jest internet, a publika jest większa.

— Kim właściwie jest Kasia Kosmos? To pani czy postać?

Reklama

— Używam też określenia „Warmiara”. To postać wyciągnięta ze mnie, ale to nie jestem dokładnie ja jeden do jednego. Kasia Kosmos to pewna wersja mnie. Lubię to nazywać marką osobistą, moją publiczną wersją. A jest jeszcze prywatna wersja, którą znają rodzina i najbliżsi. I wolałabym, żeby tak zostało.

— Wielu uważa, że o warmińskiej tożsamości mogą mówić tylko ci, którzy mają takie korzenie. Spotkała się pani z takim zarzutem?

— Oczywiście, cały czas. Nie wstydzę się tego, że moi przodkowie są z różnych stron. Historia tych terenów jest bardzo pogmatwana. Jestem dumna z tego, że moi dziadkowie przyjechali dawno temu do Olsztyna i tworzyli to miasto. Przyjechali wtedy, gdy za oknem chadzały jeszcze krowy, a dziś to jest centrum Olsztyna. A jednak zdarzają się komentarze w rodzaju „Jaka z ciebie Warmiaczka, jak twoich dziadków wagonami tu przywieźli”. To jest bardzo krzywdzące. Nie czuję żadnego wstydu, że moi dziadkowie przeżyli wojnę, uciekali przed nią i robili wszystko, żeby zapewnić sobie byt. Wybrali Olsztyn.

Reklama

— Ten temat stał się też inspiracją do nowej piosenki.

— Tak. Zostałam zaproszona na seminarium na UWM dotyczące przesiedleńców. Trochę się wzbraniałam, bo nie jestem naukowcem ani historykiem. Ale przekonano mnie, że jestem głosem młodego pokolenia, które wyraża potrzebę odnalezienia nowej warmińskiej tożsamości. Przygotowałam się bardzo solidnie. Rozmawiałam z rodzicami, czytałam artykuły, pisałam swoje przemyślenia. To spotkanie bardzo mocno mnie zainspirowało i stworzyłam piosenkę o przesiedleńcach. Ona jeszcze nie ujrzała światła dziennego, bo temat jest trudny i emocjonalny. Pada w niej: „Dziś ja tu stoję, gapię się w jezioro, pytam kamieni, czy Warmiaczką być mi wolno”. Chciałabym, żeby poleciała też w radiu. Zbieram budżet na profesjonalny teledysk.

Reklama

— Ostatnio pytała pani internautów, które warmińskie miasto powinna pani odwiedzić. Warmia nie kończy się na Olsztynie?

— Oczywiście, że nie. Sama nie znam całej Warmii i chcę ją poznawać. To mnie napędza do social mediów. Ostatnio byłam na majówce we Fromborku. Droga była przepiękna. Pod swoim ostatnim filmikiem pytam, gdzie pojechać, gdzie nakręcić następną rolkę. I jest mnóstwo zaproszeń. Ludzie piszą: „Przyjedź do nas, do Bisztynka, o nas nikt nie pamięta”. To dotyczy wielu miejsc na Warmii. Media głównego nurtu mówią głównie o Warszawie i dużych miastach, a mniejsze są zapomniane. A u nas są naprawdę piękne miejsca.

Reklama

— Dział „Kobieta” pokazuje osoby, które robią coś po swojemu. Co w pani działaniu jest najtrudniejsze?

— Samo mówienie o sobie, że jestem Warmiaczką, jest dla mnie w pewnym sensie ryzykowne, bo zaraz ktoś mi coś wypomina. A to, że nie mam warmińskiego rodowodu sięgającego XIV wieku, a to, że nie mówię gwarą albo że źle noszę czepiec, bo nie noszę pełnego, albo że nie zawiązuję wstążek pod szyją. I coś, co wielu nie mieści się w głowie: że zakładam adidasy do warmińskiego stroju. Ale ja nie jestem eksponatem ze skansenu. Zajmuję się remiksowaniem rzeczywistości. Daje mi to ogromną satysfakcję.

Reklama

— Dlaczego mówi pani o sobie „Warmiara”, a nie „Warmiaczka”?

— Warmiara to postać, która jest często wkurzona. Taka, która ma dosyć siedzenia cicho, płakania w kącie i przepraszania za to, że żyje, która potrafi zakręcić się na środku starówki w Olsztynie i ma gdzieś, czy komuś się to podoba. To jest właśnie Warmiara.

— Co musi się wydarzyć, żeby Warmia przestała być mylona z Mazurami?

— Myślę, że już wykonałam dużą robotę. Widzę to po komentarzach. Czy można postawić kropkę? Chyba nigdy. To jest praca, która będzie trwała.

Reklama

Jan Berdycki

 

Kim jest Katarzyna Flont?

Katarzyna Flont, znana jako Kasia Kosmos i Warmiara, to artystka, graficzka, projektantka i twórczyni internetowa związana z Olsztynem. Ukończyła edukację artystyczną o specjalności intermedia na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. W sieci łączy kulturę Warmii z językiem social mediów.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama