Za trzydzieści lat widok za oknem może być zupełnie inny niż dziś – prognozują eksperci. Susze, pożary i wysychające lasy to tylko niektóre z konsekwencji zmieniającego się klimatu, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć. Jak czytamy na WP, część zmian jest już nieodwracalna, ale wciąż możliwe są działania łagodzące ich skutki.
Krajobraz Polski w 2055 roku może zaskoczyć wiele osób. Prof. Szymon Malinowski, fizyk atmosfery i profesor nauk o Ziemi, w rozmowie z Wirtualną Polską wskazuje, że lasy, które znamy dzisiaj, mogą wyglądać zupełnie inaczej – pełne uschniętych drzew i śladów po pożarach. Takie scenariusze to efekt narastających susz, wysokich temperatur i ekstremalnych zjawisk pogodowych, które będą coraz częstsze.
„Jeżeli spojrzymy na górskie rzeki, zobaczymy rozmyte brzegi i osunięte zbocza. Nad morzem część Żuław może być zalana lub borykać się z powodziami” – mówi prof. Malinowski. Specjalista podkreśla, że problemy z wodą dotkną wszystkie regiony Polski, niezależnie od tradycyjnych pór roku. Nawet zimy, które znamy dziś, mogą być coraz bardziej bezśnieżne, a rzeki i jeziora rzadziej zamarzać.
Ekspert tłumaczy, że temperatura globalna rośnie w tempie 0,3 stopnia Celsjusza na dekadę, a naturalne systemy nie nadążają z pochłanianiem dwutlenku węgla. – „Niektóre zmiany już się dokonują i nie możemy ich cofnąć, ale katastrofa nie jest jeszcze przesądzona” – zaznacza w rozmowie z WP.
Prof. Malinowski wskazuje też na możliwe działania łagodzące skutki kryzysu klimatycznego. Sadzenie nowych gatunków drzew, lepsze wykorzystanie wód opadowych, a także zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych w codziennym życiu to tylko niektóre z nich. Wskazuje, że nawet drobne zmiany, jak ograniczenie korzystania z samochodów ciężarowych, mogą mieć realny wpływ na środowisko.
Rozwiązania, według eksperta, nie muszą oznaczać rezygnacji z wygód cywilizacyjnych. – „Nie chodzi o radykalne ograniczenia, ale o rozsądne korzystanie z zasobów i pozostawienie przestrzeni przyrodzie” – podkreśla. Zmiana nawyków, takich jak oszczędzanie energii, wybór transportu zbiorowego czy mniejsze zużycie mięsa, może przynieść realne efekty zarówno dla klimatu, jak i zdrowia ludzi.
Na pytanie o to, kto zyska na zmianach klimatu, prof. Malinowski wskazuje, że obecnie przewagę osiągają kraje inwestujące w nowe technologie, jak Chiny. Polska, mimo deklaracji międzynarodowych, wciąż zalega w tym zakresie, tracąc szansę na wykorzystanie innowacyjnych rozwiązań.
Jak podkreśla ekspert, aby uniknąć postapokaliptycznego krajobrazu w 2055 roku, każdy z nas musi uświadomić sobie swój wpływ na środowisko. – „Nie możemy walczyć z przyrodą. Trzeba nauczyć się współpracować z nią, bo od tego zależy nasza przyszłość” – konkluduje prof. Malinowski w rozmowie z WP.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze