Reklama

Lewica skopiowała projekt ustawy?

Lewica złożyła w Sejmie projekt nowelizacji ustaw o wychowaniu w trzeźwości, który niemal słowo w słowo pokrywa się z propozycją przygotowaną wcześniej w Ministerstwie Zdrowia. Partia przekonuje, że miała do tego pełne prawo, ponieważ nad dokumentem pracował jej były wiceminister. Innego zdania są eksperci, na których powołuje się „Rzeczpospolita”.

Dziennik opisuje, że projekt Lewicy, złożony we wrześniu, zakłada m.in. całkowity zakaz reklamy i promocji alkoholu (w tym piwa), wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach paliw, w szpitalach oraz w godzinach nocnych w całym kraju, ograniczenie sprzedaży poniżej poziomu akcyzy i VAT oraz uregulowanie handlu alkoholem w internecie.

Zaledwie kilkanaście dni później Ministerstwo Zdrowia przedstawiło własny projekt nowelizacji. Jego założenia – a także treść większości przepisów – okazały się niemal identyczne. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, projekt złożony przez Lewicę miał w rzeczywistości powstać w resorcie zdrowia.

Reklama

Choć przedstawiciele Lewicy podkreślają, że byli do tego uprawnieni, ponieważ w prace zaangażowany był ich były wiceminister, eksperci nie mają wątpliwości. Szymon Osowski z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska ocenił to jako nadużycie zasobów publicznych. – Partie polityczne i administracja państwowa są finansowane z tych samych podatków, ale to nie oznacza, że można przedstawiać cudzą pracę jako własną – podkreślił.

Gazeta zwraca uwagę, że inicjatywa Lewicy była reakcją na zamieszanie wokół nocnej prohibicji w Warszawie. To wtedy Lewica i Polska 2050 zapowiedziały własne projekty ograniczające dostęp do alkoholu. Projekt ogłoszono podczas konferencji z udziałem Włodzimierza Czarzastego, obecnego marszałka Sejmu, oraz Wojciecha Koniecznego – senatora, który kilka tygodni wcześniej został odwołany ze stanowiska wiceministra zdrowia. Konieczny tłumaczył wówczas, że ustawa jest rozwinięciem prac prowadzonych w resorcie.

Reklama

„Rzeczpospolita” podkreśla jednak, że nie chodzi o rozwinięcie, lecz o niemal wierną kopię. Gdy 10 października Ministerstwo Zdrowia opublikowało swój projekt, okazało się, że oba dokumenty różnią się jedynie drobnymi szczegółami. Co więcej, na wersji ministerialnej widniała adnotacja „projekt z dnia 18 lipca 2025 r.”, co sugeruje, że dokument istniał wcześniej.

Formalnie nie można mówić o plagiacie, ponieważ projekty ustaw nie podlegają prawu autorskiemu. Pozostaje jednak pytanie o etykę takiego działania. Sam Wojciech Konieczny przekonuje, że nie mógł „ukraść” własnej pracy. Eksperci odpowiadają, że projekt nie był jego prywatnym dziełem, lecz efektem pracy zespołu legislatorów ministerialnych.

Reklama

Zakaz reklamy pod wpływem lobbingu?

Były wiceminister wyjaśnia, że pierwotna wersja projektu z marca była znacznie węższa i obejmowała jedynie zakaz promocji alkoholu. Dopiero później – jeszcze za jego kadencji – dodano zakaz reklamy, co stanowiło istotne zaostrzenie przepisów.

„Rzeczpospolita” zwraca uwagę na okoliczności tej zmiany. W trakcie konsultacji publicznych do resortu trafiła fala niemal identycznych stanowisk, przygotowanych według jednego wzoru, który miał powstać na zlecenie podmiotu z branży alkoholowej. Część organizacji bezrefleksyjnie kopiowała treść, pozostawiając nawet techniczne uwagi w rodzaju „tu wpisz nazwę stowarzyszenia”. Z jednego szablonu skorzystało około 30 podmiotów.

Reklama

Ministerstwo Zdrowia później wielokrotnie powoływało się na dużą liczbę uwag dotyczących zakazu reklamy. Pojawia się więc pytanie, czy resort oraz Wojciech Konieczny byli świadomi zorganizowanej akcji lobbingowej.

Zapytane przez „Rzeczpospolitą” Ministerstwo Zdrowia odniosło się do sprawy lakonicznie, podkreślając, że proces legislacyjny jest jawny, a parlamentarzyści mogą korzystać z jego ustaleń. Resort zaznaczył również, że pozytywnie ocenia kierunek zmian zaproponowanych w projekcie Lewicy.

Źródło: Media
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama