W Chełmnie doszło do tragedii, która znów zwróciła uwagę na zagrożenie tlenkiem węgla w sezonie grzewczym. W mieszkaniu w jednej z kamienic znaleziono ciała 31-letniej kobiety oraz trojga jej dzieci. Strażacy potwierdzili w pomieszczeniach wysokie stężenie czadu, a okoliczności zdarzenia wyjaśniają policja i prokuratura.
Służby zostały wezwane po tym, jak krewna kobiety nie mogła się z nią skontaktować. Z przekazywanych informacji wynika, że niepokój wzbudził brak kontaktu oraz fakt, że dzieci od kilku dni nie pojawiały się w szkole. Na miejsce wezwano ratowników i straż pożarną; wejście do mieszkania miało wymagać siłowego otwarcia.
Po wejściu do lokalu służby ujawniły śmiertelne zagrożenie: w pomieszczeniach stwierdzono bardzo wysokie stężenie tlenku węgla. Wstępne komunikaty wskazują, że w takich warunkach człowiek może tracić przytomność w krótkim czasie, co tłumaczy, dlaczego domownicy nie byli w stanie wezwać pomocy.
Z ustaleń podawanych w pierwszych komunikatach wynika, że zmarła 31-letnia kobieta oraz troje jej dzieci: dwuletni chłopiec i dwie córki w wieku szkolnym. Śledczy badają, kiedy dokładnie doszło do tragedii, bo moment zgonu nie był od razu możliwy do jednoznacznego określenia.
Wstępnie jako prawdopodobne źródło emisji tlenku węgla wskazywano instalację związaną z podgrzewaniem wody – mowa o urządzeniu typu przepływowy podgrzewacz. To jednak kierunek roboczy: ostateczne ustalenia zależą od oględzin, opinii biegłych i wyników czynności procesowych.
Sprawę wyjaśniają policja i prokuratura. Tragedia w Chełmnie wpisuje się w coroczne zimowe statystyki zatruć tlenkiem węgla, który jest niewidoczny i bezwonny, a w mieszkaniach pojawia się najczęściej przy niesprawnej wentylacji lub wadliwie działających urządzeniach grzewczych. Służby konsekwentnie apelują o ostrożność, sprawdzanie instalacji i reagowanie na niepokojące objawy, bo w takich sytuacjach liczą się minuty.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze