Ministerstwo Spraw Zagranicznych jednoznacznie negatywnie oceniło decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”. Jak podkreślił rzecznik resortu Maciej Wewiór, krok ten może negatywnie wpływać na relacje polsko-ukraińskie i pamięć historyczną.
W piątkowym wpisie rzecznik MSZ zaznaczył, że Polska „jednoznacznie negatywnie ocenia” nadanie jednostce wojskowej takiej nazwy. Jak podkreślił, decyzja „rani pamięć o ofiarach tej organizacji” i może utrudniać dialog między oboma narodami.
Dodał również, że sprawa może zostać wykorzystana przez rosyjską propagandę do podsycania napięć i osłabiania wsparcia dla Ukrainy w jej walce z agresją.
Do sprawy odniósł się także Instytut Pamięci Narodowej, który w swoim stanowisku ocenił, że „budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw”. IPN przypomniał, że UPA jest odpowiedzialna za zbrodnie na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
Według polskich historyków, w lipcu 1943 roku doszło do skoordynowanych ataków UPA na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu. Wydarzenia te określane są w Polsce jako rzeź wołyńska i uznawane za ludobójstwo.
Ukraińska narracja historyczna przedstawia działalność OUN i UPA przede wszystkim jako walkę z ZSRR o niepodległość, a odpowiedzialność za konflikt na Wołyniu bywa tam inaczej interpretowana.
Spór o ocenę UPA od lat pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych punktów w relacjach polsko-ukraińskich. Najnowsza decyzja strony ukraińskiej ponownie wywołała krytyczne reakcje w Polsce i uwypukliła różnice w postrzeganiu wspólnej historii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze