Kolekcjonować to znaczy ocalać rzeczy, rzeczy cenne, od zaniedbania czy zapomnienia. O niezwykłych kolekcjach, powrocie mody na dizajn z PRL-u rozmawiamy z Aleksandrą Koperdą, historyczką sztuki, dziennikarką, autorką książek o dizajnie.
— Spotykałyśmy się przy okazji książki „Kolekcje dizajnu”, ale to także szczególny moment na twojej drodze zawodowej. Mija właśnie dziesięć lat od pierwszego wywiadu i pierwszego materiału poświęconego polskim wnętrzom i dizajnowi. To był moment, kiedy powstał Hygge Blog.
— Tak, rzeczywiście dziesięć lat temu powstał pierwszy materiał i Hygge Blog, czyli od dekady staram się pokazywać, jak mieszkają Polacy i jaką rolę odgrywają w ich życiu przedmioty. Dizajn zawsze był obecny w mojej pracy, choć przedstawiany z różnych perspektyw.
— „Kolekcje dizajnu” to kolejna opowieść o pięknych wnętrzach i tworzących je ludziach, ale tym razem o tych, którzy tworzą unikatowe kolekcje.
— W pewnym momencie uznałam, że warto opowiedzieć o Polakach, którzy nie tylko otaczają się ciekawymi obiektami, ale świadomie tworzą kolekcje. Tworzone są przez ludzi, którzy zawodowo zajmują się przeróżnymi rzeczami. Jest kulturoznawczyni, aktywistka społeczna, artyści, ale też Marek Sosenko, antykwariusz, kolekcjoner, twórca największego w Polsce zespołu prywatnych kolekcji.
— Bohaterowie książki zbierają bardzo różne rzeczy — od porcelany i szkła po sztuczne grzyby czy bakelitowe pociągacze klozetowe. Co cię najbardziej zaskoczyło podczas pracy nad książką?
— Chyba właśnie to, że kolekcjonować można praktycznie wszystko. Są kolekcje bardzo oczywiste, jak porcelana z Ćmielowa czy szkło z Ząbkowic, ale są też niezwykle niszowe zbiory. Każdy z nich opowiada jednak historię człowieka, jego zainteresowań, wspomnień i emocji.
— Właśnie, bo w książce najważniejsza jest jednak opowieść o właścicielach kolekcji. To było twoje zamierzenie?
— Od początku zależało mi właśnie na tym. Nie chciałam stworzyć katalogu obiektów. Interesowała mnie relacja między człowiekiem a przedmiotem. To, czym się otaczamy, mówi bardzo wiele o nas samych. Nawet jeśli nie jesteśmy kolekcjonerami, nasze domy opowiadają historię naszych wyborów, doświadczeń i marzeń. Jedna z moich bohaterek ma na przykład kolekcję torebek i butów, tworzonych od XVII wieku. Są tak kruche, że muszą być przetrzymywane w specjalnych pudełkach.
— Jednym z bohaterów książki jest rodzina Sosenków, właściciele jednej z największych kolekcji historycznych zabawek w Europie. Trudno było dotrzeć do tak wyjątkowej kolekcji?
— Wcale nie. Kolekcjonerzy bardzo często chętnie dzielą się swoją wiedzą i pasją. Rodzina Sosenków od lat buduje imponujący zbiór historycznych zabawek, pocztówek i wielu innych przedmiotów. To wyjątkowa kolekcja, która wciąż się rozwija, a jej fragmenty można oglądać między innymi w Muzeum Zabawek w Krakowie.
— Wiele osób utożsamia kolekcjonowanie ze zbieractwem. Na czym polega różnica?
— Kolekcjonowanie jest procesem świadomym. Kolekcjoner wybiera określoną kategorię przedmiotów, dokonuje selekcji, dokumentuje swoje zbiory i nadaje im określoną strukturę. To coś zupełnie innego niż niekontrolowane gromadzenie rzeczy.
— Ciekawy jest też fakt, że część kolekcjonerów korzysta ze swoich zbiorów na co dzień.
— To bardzo indywidualna sprawa. Są osoby, które codziennie piją kawę z kolekcjonowanych filiżanek czy używają zgromadzonej porcelany. Inni absolutnie tego nie robią i sięgają po przedmioty wyłącznie podczas konserwacji czy porządkowania zbiorów. Wszystko zależy od charakteru kolekcji i podejścia właściciela.
— W książce pojawia się również temat powrotu do wzornictwa z czasów PRL-u. Znalazłam warmińsko-mazurski akcent. Jeden z kolekcjonerów ma lampę, którą wykonano w Wilkasach. Skąd bierze się ta popularność i powrót PRL-owskiego dizajnu?
— Z jednej strony ogromną rolę odegrały wystawy organizowane przez muzea i instytucje kultury, które przypomniały wartość polskiego wzornictwa. Z drugiej strony działa sentyment. Chętnie wracamy do przedmiotów pamiętanych z domów rodziców czy dziadków. Kupujemy talerz z Włocławka, bo pamiętamy, że wisiał na ścianie u babci. Takie rzeczy przywołują wspomnienia o bliskich nam osobach. Jeszcze do niedawna takie przedmioty lądowały na śmietniku. Dziś jest ich coraz mniej. Kolekcjonerzy korzystają więc z targów staroci czy aukcji internetowych.
— W książce przypominasz również historię fabryk działających w czasach PRL-u. To ważne, by zachować wiedzę o takich miejscach jak Ćmielów, Ząbkowice i wielu innych ośrodkach, które miały ogromny wpływ na rozwój polskiego wzornictwa. Piszesz o m.in. „Desie”, Olkuskiej Fabryce Naczyń Emaliowanych „Emalia” S.A., ale też o słynnych polskich projektantach. Dzięki nim polski design jest dziś tak ceniony i wciąż pozostaje przedmiotem zainteresowania.
— Niestety większość polskich hut szkła i wielu fabryk już nie istnieje. Są jednak wyjątki. Fabryka w Ćmielowie nadal działa i regularnie produkuje swoje wyroby.
— A czy po spotkaniach z tyloma pasjonatami sama zaczęłaś coś kolekcjonować?
— Nie i przyznam, że jestem z tego zadowolona. Im więcej rozmawiam z kolekcjonerami, tym bardziej doceniam minimalizm. Wolę otaczać się mniejszą liczbą przedmiotów i zachowywać wokół siebie przestrzeń.
— Czy możemy spodziewać się kolejnej książki poświęconej kolekcjom?
— Na razie nie planuję kontynuacji. Nadal chcę zajmować się polskim dizajnem, ale patrzeć na niego z nowych perspektyw. To temat, który wciąż skrywa wiele fascynujących historii.
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz
Aleksandra Koperda - animatorka kultury, historyczka sztuki, dziennikarka, autorka książek o dizajnie Odwiedziny. Rozmowy o dizajnie, Dizajn miejsc codziennych, Teraz polski dizajn, Kolekcje dizajnu, kuratorka wystaw, wykładowczyni Instytutu Sztuki i Designu UKEN. Od 2016 roku prowadzi „Hygge Blog”, gdzie opowiada o inspirujących ludziach – projektantach, dizajnerach, artystach, rzemieślnikach – i o wnętrzach, w których żyją, o dizajnie pisze m.in. dla magazynów Vogue i Architectural Digest. Spotkanie z Aleksandrą Koperdą odbyło się 18 maja w Galerii Sztuki BWA w Olsztynie w ramach cyklu „Na styku – czytelnia sztuki BWA” i było poświęcone książce autorki - „Kolekcje dizajnu”.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze