Reklama

NBA pogrążona w żałobie. Nie żyje Brandon Clarke

Świat koszykówki pogrążył się w żałobie. W wieku zaledwie 29 lat zmarł Brandon Clarke — zawodnik NBA i koszykarz drużyny Memphis Grizzlies. Informację o śmierci zawodnika potwierdził klub oraz jego agencja menedżerska. Tragiczne wiadomości błyskawicznie obiegły media na całym świecie, wywołując ogromne poruszenie wśród kibiców i ludzi związanych z NBA.

Służby znalazły go martwego w domu

Według amerykańskich mediów ratownicy zostali wezwani do jednego z domów w Los Angeles po zgłoszeniu dotyczącym nagłego zagrożenia życia. Po przybyciu na miejsce Brandon Clarke został uznany za zmarłego. Śledczy badają obecnie dokładne okoliczności tragedii. W zagranicznych mediach pojawiają się informacje, że pod uwagę brana jest możliwość przedawkowania środków odurzających, jednak oficjalna przyczyna śmierci nie została jeszcze podana.

Reklama

Jeden z najbardziej lubianych zawodników Grizzlies

Brandon Clarke przez siedem sezonów reprezentował barwy Memphis Grizzlies. Do NBA trafił w 2019 roku po wyborze z numerem 21 draftu. Już w debiutanckim sezonie został wybrany do najlepszej piątki debiutantów ligi. W swojej karierze był ceniony nie tylko za sportowe umiejętności, ale również za charakter i działalność poza boiskiem.

W ostatnich latach zmagał się jednak z poważnymi problemami zdrowotnymi i licznymi kontuzjami. W obecnym sezonie rozegrał zaledwie dwa spotkania.

Wzruszające pożegnania z całego świata

Po informacji o śmierci Clarke’a media społecznościowe zalała fala wpisów od zawodników NBA, trenerów oraz kibiców. Klub z Memphis podkreślił w oficjalnym komunikacie, że Brandon Clarke był „wyjątkowym człowiekiem i znakomitym kolegą z drużyny”. W podobnym tonie wypowiadał się także komisarz NBA Adam Silver.

Reklama

Byli koledzy z uczelni Gonzaga wspominali go jako jednego z najbardziej życzliwych i pogodnych zawodników, z jakimi mieli okazję grać.

Kariera przerwana zdecydowanie za wcześnie

Brandon Clarke urodził się w Kanadzie, ale dorastał w Stanach Zjednoczonych. Występował na uczelniach San Jose State i Gonzaga, gdzie szybko zwrócił uwagę skautów NBA. W lidze uchodził za niezwykle energicznego i walecznego zawodnika, który potrafił zmieniać przebieg meczu zarówno w obronie, jak i w ataku.

Śmierć 29-letniego koszykarza to kolejna tragedia, która poruszyła świat amerykańskiego sportu. Oficjalne wyniki sekcji zwłok i szczegóły śledztwa mają zostać podane w najbliższych dniach.

Źródło: RMF24
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama