Reklama

Nie rządy, lecz warunki. Amerykańska strategia wobec Caracas

Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział w niedzielę w rozmowie z telewizją ABC, że Stany Zjednoczone będą kontynuować blokadę Wenezueli jako narzędzie nacisku na władze w Caracas. Celem ma być wymuszenie pożądanych przez Waszyngton zmian, m.in. w sektorze naftowym. W ten sposób Rubio odpowiedział na pytanie, czy USA zamierzają „rządzić” Wenezuelą.

Rubio zdawał się łagodzić sobotnią wypowiedź prezydenta Donald Trump, który stwierdził, że USA będą „rządzić Wenezuelą do czasu bezpiecznej i rozsądnej transformacji”. Szef dyplomacji nie odniósł się do tego wprost, sugerował jednak, że Waszyngton chce wymusić na obecnym reżimie konkretne zmiany polityczne – w obszarach walki z przemytem narkotyków, migracji, zarządzania sektorem naftowym oraz współpracy z wrogami USA.

Blokada ropy jako główne narzędzie nacisku

– To, czym zarządzamy, to kierunek, w którym to wszystko będzie zmierzać. Mamy środki nacisku – mówił Rubio, wskazując na morską blokadę wenezuelskiego sektora naftowego. Jak podkreślił, „kwarantanna” na ropę ma uniemożliwić rozwój gospodarki kraju do czasu spełnienia warunków leżących – jego zdaniem – w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych i samych Wenezuelczyków.

Reklama

Warunki Waszyngtonu

Według Rubio oczekiwanym rezultatem ma być Wenezuela, która nie wspiera przeciwników USA, takich jak Iran czy Hezbollah, nie jest „rajem dla handlarzy narkotyków” i reformuje sektor naftowy. – Chcemy, aby bogactwo z ropy trafiało do ludzi, a nie do garstki skorumpowanych jednostek – zaznaczył.

„Każda opcja pozostaje na stole”

Pytany o to, co stanie się, jeśli żądane zmiany nie zostaną wprowadzone, Rubio stwierdził, że USA rezerwują sobie prawo do każdej opcji. W późniejszym wywiadzie dla CBS sugerował, że nie można wykluczyć ponownego użycia siły, o czym dzień wcześniej wspominał Trump.

Reklama

Reżim bez Maduro, ale bez legitymacji

Rubio dawał do zrozumienia, że dotychczasowy reżim – już bez Nicolas Maduro – może tymczasowo pozostać u władzy z nową przywódczynią Delcy Rodriguez, nawet jeśli USA nie uznają jego demokratycznej legitymacji. Wyjaśniał, że Waszyngton bywa zmuszony do pragmatycznej współpracy z faktycznymi władzami, np. przy organizacji lotów deportacyjnych migrantów.

Okres przejściowy i niepewne wybory

Sekretarz stanu nie zdradził, jak miałby wyglądać okres przejściowy ani czy USA będą naciskać na szybkie wybory. Taką interpretację działań administracji Trumpa przedstawił jednak szef senackiej komisji ds. wywiadu Tom Cotton, który w rozmowie z CNN mówił o pracach nad rządem tymczasowym.

Reklama

Realizm zamiast szybkiej demokratyzacji

W wywiadzie dla CBS Rubio studził oczekiwania dotyczące natychmiastowej demokratyzacji. Podkreślił, że choć podziwia liderkę opozycji Marię Corinę Machado oraz Edmundo Gonzaleza, uznawanego przez USA za zwycięzcę ostatnich wyborów, to proces zmian wymaga czasu. – Nie można oczekiwać, że po 15–16 latach chavizmu wszystko zmieni się w ciągu kilkunastu godzin – mówił.

Działania ważniejsze niż słowa

Odnosząc się do wojowniczej retoryki Delcy Rodriguez, Rubio podkreślił, że USA będą oceniać przede wszystkim działania, a nie deklaracje. Wskazywał m.in. na kwestie współpracy z Iranem, działalność Hezbollahu, migrację oraz przemyt narkotyków jako kluczowe testy dla nowych władz.

Reklama

Legalność interwencji USA

Rubio przekonywał również, że amerykańska interwencja zbrojna była legalna, ponieważ USA nie prowadzą wojny z Wenezuelą. Jak twierdził, operacja nie była inwazją ani okupacją, lecz wykonaniem amerykańskiego nakazu aresztowania wobec Maduro, co – jego zdaniem – nie wymagało zgody Kongresu ani wcześniejszego informowania go o szczegółach działań.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama