Reklama

Niepokój w NATO po decyzji USA. Chodzi o wojska w Polsce

Decyzja szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha wywołała poruszenie po obu stronach Atlantyku. Według ustaleń CNN wstrzymano planowaną rotację amerykańskiej brygady pancernej do Polski, a część żołnierzy, którzy zdążyli już dotrzeć do Europy, ma wrócić do USA. Choć polski rząd zapewnia, że liczba amerykańskich wojsk nad Wisłą się nie zmieni, w tle coraz wyraźniej widać napięcia między administracją Donalda Trumpa a europejskimi sojusznikami.

Amerykańska stacja podaje, powołując się na źródła w Pentagonie, że decyzja wpisuje się w szerszy plan ograniczania obecności wojsk USA w Europie. Oprócz wstrzymania rotacji brygady do Polski anulowano także przygotowywane jeszcze za czasów Joe Bidena rozmieszczenie w Niemczech batalionu artylerii dalekiego zasięgu wyposażonego m.in. w pociski Tomahawk. Z Europy ma zostać wycofane również dowództwo odpowiedzialne za nadzór nad zdolnościami dalekiego rażenia.

Coraz większa frustracja Białego Domu wobec Europy

Według CNN decyzja Pentagonu nie jest wyłącznie kwestią wojskowej reorganizacji. W administracji Donalda Trumpa ma narastać przekonanie, że europejscy partnerzy nie wspierają Stanów Zjednoczonych w wystarczającym stopniu.

Reklama

Źródła stacji twierdzą, że bezpośrednim impulsem były ostatnie wypowiedzi niemieckiego kanclerza Friedricha Merza dotyczące polityki USA wobec Iranu. Trump miał odebrać je jako otwartą krytykę Waszyngtonu. W wewnętrznych materiałach Pentagonu, do których dotarła CNN, pojawiają się nawet stwierdzenia, że „państwa europejskie nie stanęły na wysokości zadania, gdy Ameryka ich potrzebowała”, a retoryka Niemiec została określona jako „nieproduktywna”.

To kolejny sygnał, że obecna administracja chce wrócić do twardej polityki wobec NATO i europejskich stolic. W otoczeniu Trumpa coraz częściej podkreśla się, że zwiększona obecność wojsk USA w Europie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę miała od początku charakter tymczasowy.

Reklama

Polska uspokaja, ale w Kongresie rośnie niepokój

Warszawa tonuje emocje. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że nie ma planów ograniczenia liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Polsce. Jak podkreślił, zmiany mogą dotyczyć jedynie sposobu rotacji poszczególnych jednostek.

Nie zmienia to jednak faktu, że decyzja Pentagonu wywołała zdziwienie nawet w samych Stanach Zjednoczonych. Według Politico wielu amerykańskich urzędników miało dowiedzieć się o sprawie praktycznie w ostatniej chwili. Jeden z rozmówców portalu przyznał, że zarówno europejscy, jak i amerykańscy oficjele przez wiele godzin próbowali ustalić, co dokładnie oznacza nowa decyzja i czy należy spodziewać się kolejnych ruchów.

Reklama

Sprawą zainteresował się także Kongres. Republikański senator Roger Wicker zapowiedział, że będzie domagał się od Pentagonu szczegółowych wyjaśnień. Krytyczne głosy pojawiły się również po stronie Demokratów.

Waszyngton szuka nowej strategii

Pentagon oficjalnie przekonuje, że decyzja była elementem dłuższego procesu planowania i konsultacji wojskowych. Pełniący obowiązki rzecznika resortu Joel Valdez zapewniał, że nie chodzi o nagły zwrot polityczny, lecz o efekt wielowarstwowych analiz dotyczących rozmieszczenia sił USA.

Nieoficjalnie mówi się jednak o czymś więcej niż zwykłej reorganizacji. Zdaniem części ekspertów administracja Trumpa szuka sposobu na ograniczenie kosztownej obecności wojskowej w Europie bez konieczności gwałtownego wycofywania stałych baz, zwłaszcza w Niemczech, gdzie wielu żołnierzy mieszka wraz z rodzinami.

Reklama

W praktyce może to oznaczać stopniowe zmniejszanie amerykańskiego zaangażowania wojskowego na kontynencie przy jednoczesnym utrzymaniu politycznego przekazu, że USA nadal pozostają gwarantem bezpieczeństwa NATO. Dla Polski kluczowe będzie teraz jedno: czy za uspokajającymi deklaracjami rzeczywiście pójdzie utrzymanie obecności około 10 tys. amerykańskich żołnierzy nad Wisłą.

Źródło: rmf24.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama