Pierwsze mecze półfinałowe Ligi Mistrzów UEFA przyniosły kibicom skrajnie różne emocje – od ofensywnego widowiska w Paryżu po taktyczne starcie w Madrycie. Wszystko wskazuje na to, że losy awansu do finału pozostają otwarte.
Najwięcej uwagi przyciągnęło starcie Paris Saint-Germain z Bayern Monachium, które zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 5:4. Spotkanie od pierwszych minut toczyło się w bardzo wysokim tempie, a obie drużyny postawiły na ofensywny styl gry.
Trener PSG Luis Enrique nie krył po meczu emocji. Jak podkreślił w wypowiedzi cytowanej przez UEFA, nigdy wcześniej nie widział spotkania rozgrywanego w takim rytmie. Zwrócił również uwagę na klasę rywala i jego reakcję przy stanie 5:2 dla gospodarzy, gdy niemiecki zespół podjął duże ryzyko, doprowadzając do nerwowej końcówki.
Dwie bramki dla PSG zdobył Ousmane Dembele, który podkreślił, że starcie było pokazem ofensywnego futbolu na najwyższym poziomie. Przyznał jednocześnie, że jego drużyna w końcówce straciła kontrolę nad meczem, co może mieć znaczenie przed rewanżem w Monachium.
Po stronie Bayernu, prowadzonego tego dnia z ławki przez Aarona Danksa, głos zabrał nieobecny z powodu zawieszenia Vincent Kompany. Belg zaznaczył, że mimo straty pięciu bramek jego zespół stworzył wiele sytuacji i wciąż wierzy w odwrócenie losów rywalizacji.
Zupełnie inny przebieg miało spotkanie Atletico Madryt z Arsenal, które zakończyło się remisem 1:1. Mecz stał pod znakiem dyscypliny taktycznej i solidnej gry obronnej obu zespołów.
Drużyna prowadzona przez Diego Simeone konsekwentnie realizowała swoją strategię, podobnie jak Arsenal, który w tym sezonie wyróżnia się organizacją defensywy. W efekcie klarownych sytuacji było niewiele, a oba gole padły po rzutach karnych.
Na prowadzenie gości wyprowadził Viktor Gyokeres, który najpierw wywalczył „jedenastkę”, a następnie sam ją wykorzystał. Wyrównanie dla Atletico zapewnił Julian Alvarez, skutecznie egzekwując rzut karny w drugiej połowie.
Alvarez osiągnął poziom 25 bramek w Lidze Mistrzów szybciej niż jakikolwiek Argentyńczyk w historii.
W końcówce spotkania obie drużyny miały jeszcze swoje okazje – bliski zdobycia gola był m.in. Antoine Griezmann, który trafił w poprzeczkę, a także Ademola Lookman. Ostatecznie jednak wynik nie uległ zmianie.
Rewanżowe spotkania półfinałowe zaplanowano na 5 i 6 maja. To wtedy rozstrzygnie się, które zespoły awansują do finału.
Najważniejszy mecz sezonu odbędzie się 30 maja w Budapeszt. Obecny układ rywalizacji zapowiada niezwykle emocjonującą końcówkę rozgrywek, w której żadna z drużyn nie może być jeszcze pewna awansu.
PAP, opr. tom
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze