Reklama

Niezależna pisze scenariusz prowokacji na 11 listopada

Według publicysty Piotra Lisiewicza, decyzja wojewody mazowieckiego Mariusza Frankowskiego o wprowadzeniu zakazu przemieszczania się z wyrobami pirotechnicznymi na terenie Warszawy to element szerzej zaplanowanej prowokacji politycznej.

Jak ocenia autor w serwisie Niezależna.pl, działanie to ma stać się pretekstem do zatrzymań, kontroli autokarów i działań wymierzonych w uczestników Marszu Niepodległości.

Lisiewicz przekonuje, że decyzja wojewody to „bomba podłożona pod Marsz Niepodległości” i że jej celem jest sprowokowanie konfliktu między manifestantami a służbami porządkowymi. Jego zdaniem rządzący planują wykorzystać temat rac i kibiców, aby stworzyć medialny obraz „agresywnego marszu”.

– Marsz Niepodległości nie istnieje bez rac i bez kibiców – podkreśla publicysta, wskazując, że to właśnie środowiska kibicowskie od lat nadają wydarzeniu charakter pokoleniowego buntu. Dodaje, że to właśnie oni są szczególnym celem politycznych prowokacji.

Reklama

W tekście Lisiewicz opisuje rzekomy scenariusz przygotowany przez służby premiera Donalda Tuska. Ma on obejmować m.in. łapanki i rewizje autokarów, kontrolę uczestników, a następnie medialne relacjonowanie ewentualnych incydentów w sposób mający zdyskredytować Marsz i jego organizatorów. – „Przypadkiem” w miejscu zajść mają znaleźć się kamery stacji telewizyjnych – pisze Lisiewicz.

W dalszej części artykułu publicysta przewiduje, że prowokacja ma również posłużyć do ataku na prezydenta Karola Nawrockiego, który jest znanym kibicem Lechii Gdańsk. Zdaniem autora, po ewentualnych incydentach media powiązane z rządem mają sugerować jego związki z „radykalnymi środowiskami”.

Reklama

Lisiewicz uważa, że całe przedsięwzięcie ma prowadzić do rozbicia jedności uczestników marszu i osłabienia pozycji PiS poprzez wymuszenie reakcji dystansującej się od uczestników wydarzenia. – Celem jest stworzenie wrażenia, że manifestanci to „faszyści”, co ma posłużyć do dalszych działań politycznych – konkluduje publicysta.

Na zakończenie Lisiewicz przypomina, że w 2018 roku politycy Platformy Obywatelskiej sami odpalali race podczas swojego marszu, „by dodać mu atmosfery buntu”. Jego zdaniem obecna kampania przeciwko racom i kibicom jest czysto polityczna.

Reklama

Publicysta apeluje też do mediów, w tym Telewizji Republika, by – jak pisze – „zdemaskowały scenariusz prowokacji” i przedstawiły prawdziwy obraz Marszu Niepodległości.

red

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości