Według publicysty Piotra Lisiewicza, decyzja wojewody mazowieckiego Mariusza Frankowskiego o wprowadzeniu zakazu przemieszczania się z wyrobami pirotechnicznymi na terenie Warszawy to element szerzej zaplanowanej prowokacji politycznej.
Jak ocenia autor w serwisie Niezależna.pl, działanie to ma stać się pretekstem do zatrzymań, kontroli autokarów i działań wymierzonych w uczestników Marszu Niepodległości.
Lisiewicz przekonuje, że decyzja wojewody to „bomba podłożona pod Marsz Niepodległości” i że jej celem jest sprowokowanie konfliktu między manifestantami a służbami porządkowymi. Jego zdaniem rządzący planują wykorzystać temat rac i kibiców, aby stworzyć medialny obraz „agresywnego marszu”.
– Marsz Niepodległości nie istnieje bez rac i bez kibiców – podkreśla publicysta, wskazując, że to właśnie środowiska kibicowskie od lat nadają wydarzeniu charakter pokoleniowego buntu. Dodaje, że to właśnie oni są szczególnym celem politycznych prowokacji.
W tekście Lisiewicz opisuje rzekomy scenariusz przygotowany przez służby premiera Donalda Tuska. Ma on obejmować m.in. łapanki i rewizje autokarów, kontrolę uczestników, a następnie medialne relacjonowanie ewentualnych incydentów w sposób mający zdyskredytować Marsz i jego organizatorów. – „Przypadkiem” w miejscu zajść mają znaleźć się kamery stacji telewizyjnych – pisze Lisiewicz.
W dalszej części artykułu publicysta przewiduje, że prowokacja ma również posłużyć do ataku na prezydenta Karola Nawrockiego, który jest znanym kibicem Lechii Gdańsk. Zdaniem autora, po ewentualnych incydentach media powiązane z rządem mają sugerować jego związki z „radykalnymi środowiskami”.
Lisiewicz uważa, że całe przedsięwzięcie ma prowadzić do rozbicia jedności uczestników marszu i osłabienia pozycji PiS poprzez wymuszenie reakcji dystansującej się od uczestników wydarzenia. – Celem jest stworzenie wrażenia, że manifestanci to „faszyści”, co ma posłużyć do dalszych działań politycznych – konkluduje publicysta.
Na zakończenie Lisiewicz przypomina, że w 2018 roku politycy Platformy Obywatelskiej sami odpalali race podczas swojego marszu, „by dodać mu atmosfery buntu”. Jego zdaniem obecna kampania przeciwko racom i kibicom jest czysto polityczna.
Publicysta apeluje też do mediów, w tym Telewizji Republika, by – jak pisze – „zdemaskowały scenariusz prowokacji” i przedstawiły prawdziwy obraz Marszu Niepodległości.
red
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze