Orlen obniżył hurtowe ceny paliw. W czwartek spadły stawki benzyny bezołowiowej 98 i oleju napędowego Ekodiesel, choć jeszcze dzień wcześniej rynek widział mieszany obraz zmian. Dla kierowców najważniejsze pozostaje jednak to, że równolegle obowiązują maksymalne ceny detaliczne, które wyznaczają górny pułap stawek na stacjach.
Z najnowszego cennika Orlenu wynika, że w czwartek benzyna bezołowiowa 98 w hurcie kosztuje 5433 zł za metr sześcienny, czyli o 33 zł mniej niż dzień wcześniej. Potaniał także olej napędowy Ekodiesel, którego cena spadła o 11 zł, do 6771 zł za metr sześcienny. To korekta po środzie, kiedy diesel również taniał, ale benzyna szła w górę.
W środę Orlen podniósł hurtową cenę benzyny bezołowiowej 95 o 16 zł, do 5466 zł za metr sześcienny, a jednocześnie obniżył cenę oleju napędowego Ekodiesel o 14 zł, do 6782 zł za metr sześcienny. Czwartkowa zmiana pokazuje więc, że rynek pozostaje bardzo dynamiczny, a korekty potrafią następować dzień po dniu.
Choć ruchy w hurcie są ważnym sygnałem dla rynku, to dla kierowców kluczowe znaczenie mają dziś maksymalne ceny detaliczne. W czwartek litr benzyny 95 może kosztować najwyżej 6,23 zł, benzyny 98 maksymalnie 6,84 zł, a oleju napędowego 7,65 zł. Te limity obowiązują w ramach nowego mechanizmu regulacyjnego i są publikowane dzień wcześniej w Monitorze Polskim.
To już trzeci dzień działania systemu maksymalnych cen na stacjach. Z perspektywy konsumentów oznacza to, że nawet jeśli rynek hurtowy pozostaje nerwowy, detaliczny pułap cenowy jest obecnie administracyjnie ograniczony. W praktyce stacje nie mogą przekroczyć ustalonych przez ministra energii limitów.
Obecna sytuacja cenowa nie bierze się znikąd. RMF24 przypomina, że przedłużająca się wojna na linii USA–Izrael–Iran wywołała wzrost notowań ropy naftowej i gotowych paliw na światowych rynkach, co przełożyło się również na sytuację w Polsce. To właśnie w odpowiedzi na tę presję cenową rząd uruchomił pakiet regulacyjny „Ceny Paliwa Niżej”.
Koncern tłumaczy, że hurtowe ceny paliw są powiązane z notowaniami na rynkach europejskich, ale znaczenie mają też warunki kontraktowe i koszty logistyczne. To właśnie te elementy sprawiają, że nawet przy obowiązywaniu detalicznych limitów rynek wciąż reaguje na sytuację międzynarodową.
Władze państwowe i kierownictwo koncernu zapewniają jednocześnie, że nie ma zagrożenia dla ciągłości dostaw. Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara mówił w środę, że paliwa na stacjach nie zabraknie, a minister energii Miłosz Motyka podkreślał, że dostawy do Polski są w pełni zabezpieczone. RMF24 przypomina też informacje PERN, według których baza paliw w Dębogórzu działa bez zakłóceń i ma wolne moce do obsługi większego importu.
Według danych przywołanych przez RMF24 w marcu w bazie w Dębogórzu przyjęto ponad 320 tys. metrów sześciennych paliw, czyli o 100 proc. więcej niż w lutym. To jeden z ważniejszych argumentów używanych dziś przez administrację i spółki sektora paliwowego na rzecz tezy, że rynek pozostaje zabezpieczony mimo napiętej sytuacji geopolitycznej.
Co istotne, maksymalne ceny nie oznaczają automatycznie jednej stawki na wszystkich stacjach. RMF24, powołując się na dane e-petrol.pl, wskazuje, że we wtorek i środę na części stacji można było tankować taniej niż wynikało z administracyjnych limitów. To oznacza, że pułap cenowy wyznacza górną granicę, ale nie zamyka pola do konkurencji poniżej tego poziomu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze