Śmierć Michała Orzechowskiego, znanego fanom jako DJ Hazel, poruszyła środowisko muzyki elektronicznej w całej Polsce. Prokuratura zakończyła część badań po tragedii w Skępem. Wiadomo już, że w chwili śmierci artysta nie był pod wpływem alkoholu ani narkotyków.
Informacja o śmierci Michała Orzechowskiego, występującego pod pseudonimem DJ Hazel, wywołała ogromne poruszenie wśród fanów i ludzi związanych z polską sceną klubową. Ciało muzyka zostało odnalezione 7 maja nad jeziorem w miejscowości Skępe w województwie kujawsko-pomorskim.
Jak ustalili śledczy, 44-letni artysta znajdował się w samochodzie zaparkowanym w pobliżu akwenu. Prokuratura prowadzi postępowanie wyjaśniające okoliczności tragedii i ma już pierwsze wyniki badań.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że DJ Hazel w chwili śmierci nie był pod wpływem alkoholu ani substancji odurzających. Śledczy wykluczyli również udział osób trzecich. Szczegóły raportu nie zostały jednak ujawnione opinii publicznej.
Według nieoficjalnych informacji rozważana jest wersja samobójstwa. Policja potwierdziła wcześniej, że muzyk posiadał pozwolenie na broń, jednak prokuratura nie odnosi się na razie do tego, czy miało to bezpośredni związek ze zdarzeniem.
Jednocześnie wszczęto śledztwo dotyczące ewentualnego doprowadzenia mężczyzny do targnięcia się na własne życie poprzez namowę lub pomoc.
DJ Hazel przez lata należał do najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej muzyki elektronicznej. Występował przed tysiącami fanów, współtworzył legendarny Sunrise Festival w Kołobrzegu i był związany z branżą klubową oraz gastronomiczną. Dla wielu osób pozostawał symbolem polskiej sceny dance i klubowej początku lat 2000.
Śmierć artysty wywołała falę wspomnień i emocjonalnych wpisów w mediach społecznościowych. Fani i przyjaciele wspominają go jako człowieka pełnego energii, który przez lata współtworzył historię polskiej muzyki elektronicznej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze