W Słupi pod Kępnem (woj. wielkopolskie) słodka tradycja skończyła się awarią, której nikt nie planował. Wodociągi musiały interweniować po tym, jak do kanalizacji trafiły setki pączków. W efekcie zatkany został rurociąg i przepompownia, a konieczne okazało się czyszczenie instalacji. Służby wodociągowe przypominają, że takie „pomysły” mogą prowadzić do poważnych problemów i kosztownych napraw.
Zdarzenie miało miejsce w sobotę, krótko po tłustym czwartku. Jak przekazano, do systemu kanalizacyjnego trafiła tak duża liczba pączków, że doszło do zatoru w rurociągu oraz w samej przepompowni. Pracownicy wodociągów musieli czyścić instalację, by przywrócić jej drożność i zapobiec dalszym skutkom awarii.
Wodociągi podkreślają, że sieć kanalizacyjna nie służy do pozbywania się resztek jedzenia. „Przypominamy, że kanalizacja nie jest miejscem na odpady spożywcze, a takie sytuacje mogą powodować poważne awarie” – przekazano w komunikacie.
Reklama
W apelu pojawiło się też wezwanie do odpowiedzialnego korzystania z kanalizacji, bo każdy zator może skończyć się interwencją i realnymi kosztami.
Tłusty czwartek to dzień, w którym pączków w Polsce są miliony. Historia z Wielkopolski jest jednak przypomnieniem, że nadmiar jedzenia da się zagospodarować inaczej niż „spuszczając” go w kanalizacji. Wodociągi nie ukrywają frustracji: w takich sytuacjach do awarii dochodzi nie przez pogodę czy zużycie infrastruktury, ale przez decyzje, których można łatwo uniknąć.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze