Reklama

Pijany żołnierz strzelał do cywili. Został zawieszony

02/01/2025 14:13

Żołnierz, który w Mielniku (Podlaskie) oddał strzały w kierunku cywilnego auta, został zawieszony, grozi mu wydalenie ze służby - poinformował w czwartek PAP rzecznik Bezpiecznego Podlasia ppłk Kamil Dołęzka. Podkreślił, że ten incydent "kładzie się cieniem" na pracy żołnierzy przy polsko-białoruskiej granicy.

Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Dotyczy ono m.in. usiłowania zabójstwa i przekroczenia uprawnień. W środę żołnierz oddał kilkadziesiąt strzałów w kierunku cywilnego auta, którym jechał ojciec z nastoletnią córką, po czym ukrył się w pobliskim lesie.

Żołnierz został zatrzymany przez innych żołnierzy zgrupowania zadaniowego, stacjonujących w Mielniku w ramach operacji Bezpieczne Podlasie, związanej z ochroną granicy z Białorusią. Był nietrzeźwy, badanie wykazało blisko 2 promile alkoholu w organizmie.

Ppłk Dołęzka powiedział PAP, że to 25-letni szeregowiec 3 Batalionu Strzelców Podhalańskich, który do dobrowolnej, zasadniczej służby wojskowej wstąpił w kwietniu 2024 roku, a na granicy pełni służbę od początku grudnia. Dodał, że z rozmów z jego przyłożonymi wynika, iż nie było wcześniej "symptomów dziwnego zachowania" tego żołnierza. "Żołnierz zdyscyplinowany i spokojny" - ocenił Dołęzka.

Poinformował, że żołnierz jest zawieszony. "Z pewnością będzie usunięty z szeregów Wojska Polskiego, bo dla takich osób nie ma tutaj miejsca - raz, że nie ma miejsca dla osób, które stanowią zagrożenie dla siebie samych i dla osób trzecich, ale też i dla takich, które - będąc w mundurze - spożywają alkohol" - zaznaczył rzecznik.

"Wszyscy tutaj jesteśmy zdziwieni, z jednej strony - co się mogło stać, z drugiej - wszyscy żołnierze są lekko zszokowani i rozgoryczeni, że ogrom ich - niemal sześciomiesięcznej pracy - 6 tys. ludzi (tylu żołnierzy jest na granicy z Białorusią w ramach operacji Bezpieczne Podlasie - PAP), został (...) pogrzebany przez zachowanie jednego żołnierza. Położyło się to cieniem na pracę 6 tys. ludzi" - podkreślił Dołęzka.

Zapewnił, że w związku ze służbą na granicy wojsko ma "wypracowane stosunki z ludnością miejscową". "I relacje są naprawdę pozytywne" - ocenił.

Ppłk Dołęzka dodał, że - w ramach działań zaradczych w związku z wydarzeniami w Mielniku - odbyły się już spotkania przedstawicieli wojska z wójtem tej gminy i z dyrekcją miejscowej szkoły (do której uczęszcza dziewczyna, która jechała z ojcem ostrzelanym samochodem), by podkreślić, że żołnierze nie stanowią żadnego zagrożenia, a mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie.

Ocenił, że to incydent, który nie powinien mieć miejsca.

Prokuratura wszczęła w czwartek śledztwo dotyczące użycia broni przez nietrzeźwego żołnierza w Mielniku.

Źródło: PAP
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama