Najdroższy transfer w historii Ekstraklasy, wielkie oczekiwania i jeszcze większa ciekawość kibiców. Osman Bukari w rozmowie z Interią opowiada o kulisach swojego transferu do Widzewa Łódź, presji związanej z rekordową kwotą, rodzinnych wyborach i ambicjach, jakie wiąże z grą w Polsce.
Transfer Osmana Bukariego do Widzewa Łódź odbił się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami. Reprezentant Ghany, który w przeszłości trafiał do siatki m.in. przeciwko Portugalii na mundialu czy Manchesterowi City w Lidze Mistrzów, stał się najdroższym piłkarzem w historii Ekstraklasy. Co ciekawe – sam zainteresowany długo nie zdawał sobie z tego sprawy.
Jak przyznaje w rozmowie z Interią, o rekordzie dowiedział się dopiero w chwili podpisywania kontraktu. Wtedy usłyszał, że wraz z wysoką kwotą transferu przyjdzie ogromne zainteresowanie i presja. – Wiem, z czym to się wiąże, ale lubię grać pod presją. To część bycia piłkarzem – podkreśla Bukari.
Sprowadzenie 27-letniego skrzydłowego to najmocniejszy sygnał, że Widzew Łódź wchodzi na nowy poziom finansowy i sportowy. Klub, zamiast inwestować w zawodników „na przyszłość”, postawił na piłkarza gotowego do gry na najwyższym poziomie. Bukari idealnie wpisuje się w tę strategię – to gracz doświadczony, ograny w europejskich pucharach i na wielkich turniejach.
Widzewiacy, którzy mieli okazję obserwować go na treningach, podkreślają przede wszystkim jego inteligencję boiskową. Bukari słynie z doskonałego „czytania gry”, szybkiego podejmowania decyzji i umiejętności tworzenia przewagi bez zbędnych podpowiedzi z ławki.
Podczas zgrupowania w Turcji, gdzie Interia spotkała się z piłkarzem, Bukari dał się poznać jako osoba spokojna, wręcz introwertyczna. Daleki od medialnego blichtru, mocno akcentuje rolę rodziny w swoim życiu. To właśnie kwestie prywatne – w tym rozłąka z żoną – były jednym z powodów, dla których zdecydował się opuścić MLS i wrócić do Europy.
– Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Bez niej trudno cieszyć się piłką – mówi otwarcie. Samotność, jak przyznaje, potrafi być największym przeciwnikiem, nawet gdy sportowo wszystko układa się poprawnie.
Choć CV Bukariego mogłoby otworzyć mu drzwi do jednej z pięciu najmocniejszych lig Europy, jego kariera potoczyła się inaczej. Decyzja o wyjeździe do USA była świadomym wyborem, opartym na projekcie sportowym i konkretnym pomyśle klubu na jego rolę. – Nie każda oferta spełnia oczekiwania piłkarza i klubu. MLS dała mi wtedy najlepsze warunki – tłumaczy.
Teraz nowym etapem jest Polska i Widzew, który – zdaniem Bukariego – ma potencjał, by w ciągu dwóch lat na stałe zadomowić się w ligowej czołówce. Sam piłkarz widzi drużynę w pierwszej trójce lub czwórce Ekstraklasy i chce być jednym z liderów tego procesu.
Presja rekordu, wysokie oczekiwania i słowa dyrektora sportowego o „gwieździe ligi” nie paraliżują Bukariego. Wręcz przeciwnie – traktuje je jako motywację. Kibicom Widzewa składa jasną obietnicę: drużyna zawsze będzie na pierwszym miejscu, ale wraz z tym przyjdą liczby, gole i asysty.
– Chcę, żeby ludzie przychodzili na stadion z radością i widzieli Widzew walczący o czołowe miejsca – podkreśla.
Czy Osman Bukari okaże się transferem, który na nowo zdefiniuje możliwości Ekstraklasy? Odpowiedź poznamy na boisku. Jedno jest pewne – w Łodzi zaczyna się historia, na którą patrzy dziś cała piłkarska Polska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze