Reklama

Policja opuszcza teren katastrofy kolejowej w Szczekocinach

05/03/2012 19:01

Policja opuszcza teren katastrofy kolejowej w Szczekocinach. Policjanci zabezpieczyli teren, teraz zajmuje się nim służba ochrony kolei. Teren opuszczają też prokuratorzy, którzy zakończyli wszystkie czynności związane z wypadkiem.

Wcześniej miejsce katastrofy opuścili strażacy, którzy przeszukali wraki wszystkich wagonów i lokomotyw. Trasa kolejowa przechodząca przez Szczekociny będzie nieprzejezdna jeszcze co najmniej dobę. Na miejscu katastrofy pracują specjaliści kolejowi i oceniają skalę zniszczeń torowiska. Przewoźnicy informują, że w związku z sobotnim wypadkiem pociągi jeżdżą obecnie objazdem przez Zawiercie. Jednemu z dyżurnych ruchu z placówki odpowiedzialnej za ruch w rejonie katastrofy postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania zabójstwa. Tomasz Ozimek z prokuratury Okręgowej w Częstochowie poinformował, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż mężczyzna nie przestawił urządzeń kolejowych, co mogło doprowadzić do katastrofy.

Policja zatrzymała dwóch dyżurnych ruchu. Mężczyzna, któremu postawiono zarzut, został skierowany do szpitala psychiatrycznego na badania. Lekarze stwierdzili, że stan zdrowia nie pozwala mu na razie na udział w czynnościach procesowych. Dalsze badania pomogą ustalić, czy mężczyzna jest poczytalny. Tomasz Ozimek powiedział, że jest to wieloletni pracownik kolei z kilkunastoletnim doświadczeniem. Zidentyfikowano już 15 z 16 ofiar katastrofy.

Wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk poinformował po posiedzeniu wojewódzkiego sztabu kryzysowego, że po identyfikacji ciała są przewożone do instytutu medycyny sądowej w Ligocie, gdzie zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. W szpitalach wciąż przebywa 47 rannych w sobotniej katastrofie. Najwięcej rannych to mieszkańcy województwa małopolskiego - 27 osób. 13 rannych pochodzi z Mazowsza, 4 z podkarpackiego, a dwóch z pomorskiego. Wśród rannych jest pięciu obywateli Ukrainy i jeden Republiki Czeskiej. Trzy osoby w najcięższym stanie są mieszkańcami województwa mazowieckiego. Dwie z nich hospitalizowane są w szpitalu w Zawierciu, jedna w szpitalu w Jędrzejowie.

Prezydent i jego żona wpisali się do księgi kondolencyjnej wyłożonej w związku z katastrofą. Para Prezydencka napisała, że katastrofa wstrząsnęła wszystkimi w Polsce i poruszyła przyjaciół ze świata. "Nasze myśli i modlitwy są dzisiaj przy wszystkich, którzy zostali dotknięci tą tragedią, przy tych, którzy zginęli, przy tych, którzy utracili nagle swoich najbliższych" - napisali Anna i Bronisław Komorowscy. Prezydent i jego żona złożyli wyrazy najgłębszego współczucia bliskim ofiar katastrofy. "W poczuciu solidarności otaczamy serdecznymi myślami wszystkich poszkodowanych i życzymy im szybkiego powrotu do zdrowia. Dziękujemy też każdemu, kto w tym dramatycznym momencie niósł pomoc cierpiącym" - napisali Anna i Bronisław Komorowscy.

Księga kondolencyjna została także wyłożona na Dworcu Centralnym w Warszawie, tam wpisywali się podróżni poruszeni katastrofą. Zwracali uwagę, że sobotni wypadek to straszny cios dla Polski, ale najważniejsze są teraz słowa współczucia i wsparcia dla rodzin ofiar katastrofy. Na Dworcu Centralnym pojawili się także pasażerowie pociągu, który uczestniczył w katastrofie. Jak mówili, wspomnienia są nadal bardzo żywe, a największy jest strach przed kolejną podróżą pociągiem. Metropolita katowicki arcybiskup Wiktor Skworc wezwał wiernych do modlitwy w intencji ofiar katastrofy. Wyraził też współczucie rodzinom ofiar.

"Na Śląsku aż za dobrze rozumiemy, co znaczy katastrofa. Ze słowami współczucia stajemy przy rodzinach ofiar" - powiedział arcybiskup Skworc.
Dla strażaków uczestniczących w akcji ratunkowej pod Szczekocinem będą odznaczenia zawodowe i awanse. Wstępnie minister spraw wewnętrznych i komendant główny państwowej straży pożarnej porozumieli się w sprawie uhonorowania funkcjonariuszy, którzy nieśli pomoc ofiarom największej katastrofy kolejowej w powojennej Polsce.

Komendant główny PSP generał Wiesław Leśniakiewicz powiedział w rozmowie z IAR, że tego typu podziękowanie otrzymają zarówno strażacy zawodowi, jak i służący w ochotniczych jednostkach straży. "Pan minister prosił mnie, żebym przedstawił strażaków do wyróżnienia, omówiliśmy formułę tych wyróżnień" - podkreślił Leśniakiewicz. Z informacji MSW wynika, że w najbardziej newralgicznym momencie akcji ratunkowej na miejscu było około 450 strażaków i ponad 400 policjantów. Dowodzący akcją ratowniczą w Szczekocinach starszy brygadier Jeremi Szczygłowski powiedział , że służby na miejscu wypadku działały perfekcyjnie.

W Radiu Katowice zwrócił też uwagę, na pomoc mieszkańców. To oni byli pierwszymi ratownikami. Jeremi Szczygłowski dodał, że ani przez chwilę w Szczekocinach nie zapanował chaos i wszyscy wiedzieli, co mają robić. Była minister zdrowia, marszałek Sejmu Ewa Kopacz chwali służby, które brały udział w akcji ratunkowej po katastrofie. W rozmowie z IAR podkreśliła, że Polski system ratownictwa jest na europejskim poziomie. Solidarna Polska oczekuje od premiera i ministra transportu informacji na temat bezpieczeństwa ruchu kolejowego w Polsce. Według posłów Solidarnej Polski, taka informacja powinna być pierwszym punktem obrad najbliższego posiedzenia Sejmu. Tymczasem przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych grozi skargą do Komisji Europejskiej, jeżeli na kolei nie będzie inwestycji w nowoczesną infrastrukturę bezpieczeństwa.

Leszek Miętek powiedział, że firmy działające na kolei kierują się zasadami zysku, a nie bezpieczeństwa - natomiast w kwestiach bezpieczeństwa nie może być rozwiązań kompromisowych. Leszek Miętek jest przekonany, że katastrofa pod Szczekocinam uświadomiła władzom - a zwłaszcza ministrowi transportu - jak poważne są zaniedbania.
IAR
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama