Prezes PiS Jarosław Kaczyński skrytykował działania służb po weekendowych aktach dywersji na polskiej kolei i zarzucił rządowi brak reakcji adekwatnej do zagrożenia. Zaś Michał Moskal, który dokonał kontroli poselskiej miejsca zdarzenia, mówił o „zupełnej bezradności państwa”.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński skrytykował działania służb, które podjęte zostały w następstwie uszkodzenia infrastruktury kolejowej na trasie Warszawa-Lublin. Do aktów dywersji doszło w miniony weekend.
– Jakakolwiek szansa zatrzymania tych, którzy uciekli po przeprowadzeniu operacji z Polski, została zmarnowana – powiedział Kaczyński. Ocenił, że mogłoby pomóc np. decyzja o zamknięciu granicy. – Dalej było zamieszanie informacyjne, różne komunikaty, próby nawet lekceważenia sprawy. Uznania, że to ludzie, którzy chcieli zrobić jakiś żart, itd. Krótko mówiąc, ta władza tak naprawdę nie czuje tego stanu zagrożenia, chociaż ma wiedzę z całą pewnością, bo przecież inni też mają – dodał Kaczyński.
Podczas konferencji głos zabrał też poseł Michał Moskal, który był w miejscu dokonania dywersji z kontrolą poselską. – Obraz, który zastaliśmy i który wynika z rozmów z urzędnikami i policjantami, i również z oględzin samego miejsca, w którym doszło do dywersji, to jest obraz zupełnej bezradności państwa zarządzanego przez Tuska, Siemoniaka i Kierwińskiego - powiedział Michał Moskal.
Głos zabrał też szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. Powiedział, że należy „porzucić ludzi, którzy w taki sposób zarządzają służbami”, aby te były znowu „przygotowane i zadaniowane do realizacji swoich ustawowych zadań”.
- Czy ochrona kontrwywiadowcza, do której zobowiązane są służby specjalne, jest prowadzona w naszym kraju? Co się dzieje z SKW, ABW i dlaczego te strategiczne linie kolejowe nie są chronione przed groźbą aktów sabotażu? - pytał Błaszczak. Ocenił, że „dziś służby państwowe są zaangażowane w działania partyjne, w działania, których kierunki nadaje Donald Tusk, a nie w ochronę bezpieczeństwa naszego kraju”.
Do zarzutów o opieszałe działanie służb w czwartek na X odniósł się rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. „Życzliwie przypomnę, że Polacy musieli czekać prawie 150 dni na Pana reakcję i działanie, gdy 16 grudnia 2022 roku, w biały dzień, niezauważona rosyjska rakieta Ch-55 przeleciała pół Polski i spadła 16 kilometrów od centrum Bydgoszczy” – zwrócił się do Błaszczaka.
Dobrzyński dodał, że „ówczesny rząd był niesamowicie głuchy i ślepy. Dokładnie po 127 dniach, w sobotę 22 kwietnia 2023 roku, leżącą rakietę zauważyła osoba jeżdżąca konno po lesie. (...) Taką mieliście wówczas szybkość i skuteczność, drodzy obecni malkontenci, więc z tym obecnym waszym pouczaniem i wymądrzaniem się raczej bym się wstrzymał”.
Na trasie Warszawa – Dorohusk doszło 15-17 listopada do aktów dywersji. W miejscowości Mika (woj. mazowieckie, pow. garwoliński) eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. W innym miejscu, niedaleko stacji kolejowej Gołąb (pow. puławski, woj. lubelskie), w niedzielę pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie aktów dywersji o charakterze terrorystycznym, skierowanych przeciwko infrastrukturze kolejowej i popełnionych na rzecz obcego wywiadu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze