Sejmowa debata o bezpieczeństwie państwa przerodziła się w ostrą polityczną konfrontację. W centrum sporu znaleźli się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Powodem była decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy dotyczącej unijnej pożyczki w ramach programu SAFE.
Atmosfera na sali plenarnej szybko stała się gorąca. Padały mocne słowa o „bredniach”, „banialukach” i działaniu przeciwko bezpieczeństwu państwa. Z drugiej strony pojawiły się zarzuty o brak refleksji nad suwerennością Polski i przyszłym zadłużeniem kraju.
W tle sporu – pytanie fundamentalne: czy pieniądze z europejskiego programu SAFE wzmacniają bezpieczeństwo Polski, czy mogą ograniczyć jej niezależność.
Prezydent Karol Nawrocki ogłosił dzień wcześniej, że nie podpisze ustawy umożliwiającej zaciągnięcie przez Polskę pożyczki w ramach unijnego programu SAFE. Jego zdaniem mechanizm warunkowości zapisany w tym programie może ingerować w suwerenność państwa.
Prezydent podkreślił, że nie podpisze żadnego aktu prawnego, który – w jego ocenie – mógłby uderzyć w niezależność polityczną lub gospodarczą Polski. Jednocześnie zaproponował alternatywne rozwiązanie: wykorzystanie środków z Narodowego Banku Polskiego na finansowanie modernizacji armii.
Decyzja wywołała natychmiastową reakcję rządu. W Sejmie rozpoczęła się burzliwa dyskusja o konsekwencjach weta i o tym, czy Polska powinna sięgnąć po pieniądze z europejskiego programu.
Podczas sejmowej debaty minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz nie krył emocji. Z mównicy oskarżył przeciwników programu SAFE o działanie, które jego zdaniem może osłabić polską armię.
– Wszystkie wasze brednie o niekonstytucyjności możecie sobie schować. Głosujecie nawet przeciwko modernizacji polskiej armii – powiedział wicepremier.
Kosiniak-Kamysz przekonywał, że Europa znalazła się w momencie szczególnie niebezpiecznym. Trwająca od czterech lat wojna na Ukrainie oraz napięcia na Bliskim Wschodzie – jak argumentował – wymuszają szybkie zwiększenie nakładów na obronność.
Minister przypomniał, że Polska już dziś należy do państw przeznaczających największy procent PKB na zbrojenia, ale – jego zdaniem – własne środki wciąż nie wystarczają.
W jego ocenie program SAFE jest historycznym krokiem, bo po raz pierwszy pozwala finansować rozwój narodowych armii z funduszy europejskich.
– Ten projekt nie powstał w Brukseli. Powstał w Warszawie – podkreślał. – To polscy generałowie przygotowali plan modernizacji, a my znaleźliśmy dla niego pieniądze.
Według szefa MON weto prezydenta znacząco utrudnia realizację tego planu.
– To nie jest weto przeciwko rządowi. To jest weto przeciwko bezpieczeństwu Polski – stwierdził.
Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że rząd zamierza skorzystać z istniejących instrumentów finansowych, przede wszystkim z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, który pozwala zaciągać zobowiązania na modernizację armii.
Przypomniał przy tym, że podobne mechanizmy były wykorzystywane również wcześniej – także w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi w ramach programu Foreign Military Financing.
– Korzystamy z takich rozwiązań od lat – mówił. – I będziemy z nich korzystać nadal.
Szef MON podkreślił, że modernizacja armii pozostaje jednym z najważniejszych celów rządu.
– Silna armia potrzebuje pieniędzy. Nie zatrzymacie środków na modernizację polskiego wojska – powiedział.
Na słowa ministra szybko odpowiedział Zbigniew Bogucki, reprezentujący w Sejmie prezydenta. Jego zdaniem spór nie dotyczy tego, czy wzmacniać armię, lecz w jaki sposób to robić.
– Pytanie nie brzmi, czy budować bezpieczeństwo Polski. Pytanie brzmi: jak to robić, żeby zachować suwerenność – mówił z mównicy sejmowej.
Bogucki przekonywał, że różnica między amerykańskimi pożyczkami na zakup sprzętu a europejskim programem SAFE jest zasadnicza.
Według niego w przypadku pożyczek ze Stanów Zjednoczonych obowiązują przede wszystkim reguły biznesowe, natomiast w mechanizmach unijnych pojawia się element warunkowości, który może mieć charakter polityczny.
– Nie ma tam instrumentu wpływania na decyzje polityczne w Polsce – mówił o amerykańskich programach. – W przypadku SAFE taka możliwość istnieje.
Szef KPRP sugerował również, że rząd powinien negocjować w Unii Europejskiej lepsze warunki programu – takie, które nie budziłyby wątpliwości dotyczących suwerenności państwa.
Bogucki odniósł się także do wypowiedzi Kosiniaka-Kamysza dotyczących środków z Narodowego Banku Polskiego. Jego zdaniem minister nieprecyzyjnie przedstawił zasady funkcjonowania banku centralnego.
Jak wyjaśniał, zyski NBP są rozliczane dopiero po zakończeniu roku budżetowego, dlatego ewentualne środki mogą trafić do budżetu państwa dopiero w połowie kolejnego roku.
– Warto czytać projekty ustaw prezydenta, zanim zacznie się je krytykować – stwierdził.
Debata w Sejmie pokazała, jak głębokie są różnice między rządem a Pałacem Prezydenckim w kwestii finansowania polskiej armii. Obie strony deklarują ten sam cel – wzmocnienie bezpieczeństwa kraju – ale proponują zupełnie inne drogi jego realizacji.
Rząd widzi w programie SAFE szansę na szybkie zwiększenie nakładów na obronność. Prezydent i jego zaplecze ostrzegają natomiast przed mechanizmami, które – ich zdaniem – mogą w przyszłości ograniczyć polityczną swobodę Polski.
Spór o pieniądze na armię szybko się nie zakończy. A wraz z nim będzie powracało pytanie, które podczas sejmowej debaty wybrzmiało najmocniej: czy bezpieczeństwo państwa można budować bez ryzyka utraty części suwerenności – i gdzie dokładnie przebiega ta granica.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze