Powodziowy kataklizm jaki nawiedził Dolny Śląsk przyniósł ogrom zniszczeń. Potrzebne będą miliardy złotych i tytaniczny wysiłek ludzi, aby przywrócić rejon do normalnego funkcjonowania. Rzecz cała ma dokonać się dzięki wsparciu 100 czy 120 żołnierzy niemieckich. Jestem ciekaw, jak owe szumne zapowiedzi, szczególnie strony berlińskiej, przełożą się na prawdziwe działanie? - pisze w najnowszej Gawędzie Wodza Tȟašúŋke Witkó.
[article]1086973[/article]23 września 2014 roku trzy samoloty C-130 Hercules zrzuciły spadochroniarzy z 82. Dywizji Powietrznodesantowej armii Stanów Zjednoczonych nad lotniskiem Rena, położonym w norweskiej miejscowości Landsørkje. Skoczkowie – po przyziemieniu i udanym szturmie – opanowali cały obiekt, obsadzili jego kluczowe pozycje, po czym zajęli dogodne stanowiska obronne w oczekiwaniu na podejście sił głównych wojsk własnych. Dodać należy, że Amerykanów wspierali żołnierze z 11. Brygady Aeromobilnej Królewskiej Armii Holenderskiej. Tak rozpoczął się najbardziej widowiskowy i, jednocześnie, najtrudniejszy etap ćwiczeń „Noble Ledger 2014”. Tym moim Wspaniałym Czytelnikom, którzy nie mają większej styczności z działaniami wojennymi, winien jestem wyjaśnienie, że sami spadochroniarze dysponują jedynie bardzo lekkim uzbrojeniem i, działając najczęściej w głębi ugrupowania przeciwnika, są niezwykle narażeni na jego ogień prowadzony przez artylerię, czołgi czy bojowe wozy piechoty. Dlatego też rzut powietrzny – dostarczany na miejsce operacji sposobem spadochronowym, śmigłowcowym, szybowcowym lub mieszanym – po wykonaniu swojego zadania, musi być jak najszybciej wspomożony potęgą wojsk zmechanizowanych i pancernych, dysponujących ciężkim sprzętem i logistyką realizowaną przez rozbudowane pododdziały transportowe, zaopatrzenia, remontowe czy medyczne. Co czeka desantowców, którym nie udzielono właściwego wsparcia w określonym czasie można dowiedzieć się studiując przypadek walk o ukraiński Hostomel, z zimy i wczesnej wiosny 2022 roku, zakończony, delikatnie mówiąc, niepowodzeniem rosyjskich wojsk powietrznodesantowych. Dzielni spadochroniarze z USA i Holandii nie ponieśli żadnego większego uszczerbku na zdrowiu, szczególnie tym psychicznym, albowiem – na szczęście dla nich – nie musieli liczyć na pomoc chorego członka NATO, Niemiec.