Dramatyczne sceny rozegrały się podczas ćwierćfinału olimpijskiego biegu na 1500 metrów w short tracku w Mediolanie. Kamila Sellier po upadku została uderzona łyżwą w okolice oka, a z tafli zniesiono ją na noszach. Po zawodach napłynęły pierwsze informacje o jej stanie zdrowia – zawodniczka była przytomna i trafiła do szpitala na badania.
W rywalizacji na 1500 metrów w short tracku w ćwierćfinałach wystartowało 36 zawodniczek, podzielonych na sześć serii. Sellier jechała w ostatnim z biegów i przez długi czas utrzymywała się w czołówce. Pod koniec wyścigu, w trakcie manewru wyprzedzania, doszło do upadku – Polka została trafiona płozą łyżwy jednej z rywalek w okolicę oka. Na lodzie natychmiast pojawiły się służby medyczne, a zawodniczkę przetransportowano na noszach.
Po incydencie sędziowie podjęli decyzje dotyczące wyniku biegu. Jak informowano, zarówno Kamila Sellier, jak i Amerykanka Kristen Santos-Griswold zostały zdyskwalifikowane za nieprawidłowe wyprzedzanie, a ćwierćfinał został powtórzony już bez ich udziału.
„Jest przecięty policzek”. Pierwsze komunikaty o stanie zdrowia
Szef polskiej misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki przekazał dziennikarzom, że Sellier była przytomna i przebywała w szpitalu na badaniach. Mówił o przeciętym policzku, który został już zszyty, oraz o podejrzeniu uszkodzenia kości jarzmowej; podkreślał też, że okolice oka są mocno opuchnięte, co utrudnia ocenę obrażeń.
Głos zabrały również osoby z reprezentacyjnego środowiska short tracku. Natalia Maliszewska relacjonowała, że Sellier miała rozciętą powiekę i policzek oraz że została przewieziona do szpitala. Z kolei Patrycja Maliszewska – komentująca zawody – przekazała, powołując się na krążące w środowisku informacje, że z okiem „jest wszystko OK”.
red.oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze