Wygląda na to, że premier Donald Tusk robiąc z Brzoski swojego Muska popełnił katastrofalny błąd wizerunkowy. Bo oto grupa Brzoski proponuje nowe pomysły idące w stronę ułatwienia życia obywatelom, jednocześnie demaskujące działania władzy centralnej, jako niezbyt przyjazne dla obywateli. Obecnie cyfryzacja działań administracji publicznej idzie w kierunku przerzucenia na firmy i obywateli (deklaracje cyfrowe, wypełnianie formularzy, zbieranie danych dla urzędów centralnych) wszystkich czynności związanych z biurokracją, a etatów w administracji państwowej i samorządowej nie ubywa, a taka miała być idea cyfryzacji, że zdecydowanie większy udział obywatela i firm we wszelkiego rodzaju zbieraniu danych i rozliczaniu z administracją spowoduje oszczędności dla państwa i obywateli w obszarze administracji publicznej. Działania Brzoski i jego grupy pośrednio wykazują ten problem. Słowem wyrasta nowy premier „społeczny” i nowy „rząd” społeczny. Pomysły jego biją na głowę aparat rządowy i odsłaniają Polakom jak są źle rządzeni. Czym się to skończy? Zobaczymy. Pierwszy scenariusz jest taki, że premier odwoła misję Brzoski, żeby mu jego działanie nie szkodziło, drugi, że tego się już nie zatrzyma i nastanie czas na reformę administracji państwowej, rządu i jego sposobu działania na bardziej proobywatelski. No ale w takim przypadku mielibyśmy w Polsce Szwajcarię. Czy to w naszym kraju jest możliwe? Gdzie system jest tak ułożony, jeszcze od komuny, że władza żyje z pracy obywateli, dając w zamian kiepską jakość rządzenia i rozbudowaną biurokrację. Czy Polacy pójdą z tą falą?