W Sądzie Okręgowym w Poznaniu ruszył ponowny proces Serhija T., oskarżonego o zabójstwo żony i dwóch małych córek w Puszczykowie. Sprawa, która zakończyła się wcześniej wyrokiem dożywotniego więzienia, wraca do pierwszej instancji po decyzji sądu apelacyjnego o uchyleniu tamtego rozstrzygnięcia z powodów proceduralnych.
Do zabójstw – według ustaleń śledztwa przytaczanych w relacjach z procesu – doszło w nocy z 12 na 13 listopada 2023 r. w Puszczykowie pod Poznaniem. Prokuratura wskazuje, że oskarżony najpierw udusił swoją żonę Julię, a potem zabił dwie córki: 1,5-roczną Marię i 4,5-letnią Darię. Po zbrodni miał ułożyć ciała na łóżku i przykryć je kocem.
W przekazach pojawia się też wątek pasierba mieszkającego w tym samym domu. Serhij T. miał przez kolejne dni przekonywać chłopca, że matka i siostry przebywają w szpitalu z powodu Covid-19.
Oskarżony – jak wynika z relacji – ostatecznie sam miał przyznać się do zbrodni, mówiąc o niej ochroniarzom w poznańskim centrum handlowym Avenida. To wtedy został zatrzymany.
W marcu 2025 r. zapadł wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. W tamtym procesie Serhij T. przyznawał się do winy i mówił m.in. o problemach alkoholowych i emocjonalnych, a także o tym, że po zbrodni chciał odebrać sobie życie, ale „zabrakło mu odwagi”.
To rozstrzygnięcie zostało jednak uchylone przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Powód: niewłaściwa obsada składu orzekającego w pierwszej instancji – w sprawie uczestniczył tzw. neosędzia. W uzasadnieniu przytaczanym w publikacjach wskazano, że sędzia Daniel Jurkiewicz „nie zdał testu niezależności i bezstronności”. Wniosek o uchylenie wyroku złożył obrońca oskarżonego.
W relacjach z pierwszych posiedzeń pojawia się istotna zmiana: Serhij T. nie podtrzymał dotychczasowych wyjaśnień i – jak podawano – nie wyjaśnił, dlaczego zmienił stanowisko. Na sali sądowej odtworzono także materiały z eksperymentu procesowego z udziałem oskarżonego, na których pokazywał przebieg dnia, w którym – według śledczych – doszło do zabójstw. Obrońca wskazywał, że w wcześniejszych relacjach oskarżonego „fakty mieszały się” z elementami nieprawdziwymi, a opis sposobu zabójstwa miał odbiegać od ustaleń biegłych.
Zwraca uwagę także to, że podczas posiedzenia media nie mogły informować o jego przebiegu. Sam proces – ze względu na wagę zarzutów i kontekst uchylenia poprzedniego wyroku – będzie bacznie obserwowany, bo jego wynik ponownie przesądzi o odpowiedzialności karnej oskarżonego, a zarazem ma zamknąć proceduralny spór, który doprowadził do powrotu sprawy na start.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze