W Gdyni kierowca toyoty nie zatrzymał się do policyjnej kontroli, więc funkcjonariusze ruszyli w pogoń. Radiowóz dachował, a ściganemu udało się uciec.
Szybko okazało się, że kierowca porzucił toyotę zaledwie kilkaset metrów od miejsca wypadku.
Jak ustalili funkcjonariusze, auto skradziono w Szwecji. Policjanci wciąż szukają mężczyzny, prawdopodobnie w wieku 30-40 lat.