Zebrano dziesiątki tysięcy podpisów, emocje rosną, a miasto czeka na decyzję komisarza wyborczego. Wszystko wskazuje na to, że mieszkańcy Krakowa mogą wkrótce zostać wezwani do urn w sprawie, która wywołuje ogromne kontrowersje.
Kraków stoi u progu politycznego przesilenia. Inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego ogłosili zakończenie liczenia podpisów i – jak twierdzą – osiągnięcie wymaganego progu poparcia.
Zgodnie z ich informacjami, liczba ważnych podpisów przekroczyła wymagane 58 355. Co więcej, do weryfikacji wystarczyło niespełna 80 tysięcy zebranych deklaracji, choć – jak wcześniej podawano – łącznie podpisów było niemal 134 tysiące. To oznacza, że inicjatywa cieszyła się dużym zainteresowaniem mieszkańców i została zrealizowana znacznie szybciej, niż przewidywano.
Proces weryfikacji podpisów prowadziło Krajowe Biuro Wyborcze w Krakowie. Jak poinformowała jego dyrektor, trwa obecnie analiza danych i przygotowywanie zestawień dotyczących ewentualnych błędów. Ostateczna decyzja należy do komisarza wyborczego, który ma ogłosić ją po świętach wielkanocnych.
Jeśli referendum zostanie zarządzone, mieszkańcy Krakowa mogą pójść do urn już w maju – rozważane są terminy 17, 24 lub 31 maja. Wniosek dotyczy nie tylko odwołania prezydenta, ale także całej Rady Miasta.
Inicjatorzy akcji podkreślają, że to oddolna inicjatywa mieszkańców, choć w trakcie zbiórki wsparcia udzielili jej także politycy opozycji. Jednym z organizatorów był Jan Hoffman, który jeszcze przed złożeniem podpisów mówił o „spektakularnym sukcesie” i dużym oczekiwaniu społecznym na zmiany w mieście.
Przeciwnicy obecnych władz zarzucają Aleksandrowi Miszalskiemu m.in. rosnące zadłużenie Krakowa, niespełnione obietnice wyborcze oraz kontrowersyjne decyzje dotyczące transportu – w tym wprowadzenie strefy czystego transportu, podwyżki cen biletów czy rozszerzenie stref płatnego parkowania.
Sam prezydent odpiera te zarzuty, określając inicjatywę jako polityczną „dogrywkę” po wyborach samorządowych. Podkreśla przy tym rosnące dochody miasta, realizowane inwestycje oraz działania na rzecz poprawy jakości życia mieszkańców.
Aby referendum było ważne, frekwencja musi osiągnąć określony próg – w przypadku odwołania prezydenta to ponad 158 tysięcy głosujących. To oznacza, że kluczowa będzie mobilizacja mieszkańców.
Najbliższe tygodnie zdecydują, czy Kraków rzeczywiście stanie przed jednym z najważniejszych lokalnych głosowań ostatnich lat – i czy mieszkańcy zdecydują się na zmianę władzy w mieście.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze