W szkolnych klasach na całym świecie wyrasta pokolenie, które nie zna świata bez sztucznej inteligencji. Dla nich to nie wynalazek przyszłości — to codzienność. I właśnie dlatego, jak podkreśla Ronit Levavi Morad z Google Research, trzeba nauczyć je czegoś fundamentalnego: że za AI stoją ludzie, decyzje, dane, błędy i odpowiedzialność.
Morad od lat pracuje nad projektami edukacyjnymi Google, które mają przybliżyć młodzieży działanie sztucznej inteligencji. Uważa, że wiedza o tym powinna pojawić się w szkołach tak wcześnie, jak matematyka czy języki obce. Bo świat, w którym dorastają dzisiejsze dzieci, będzie napędzany właśnie AI — i to one będą musiały umieć z niej korzystać, rozumieć ją i… kontrolować.
Ekspertka podkreśla, że sztuczna inteligencja to przede wszystkim narzędzie — potężne, inspirujące i zmieniające reguły gry, ale też pełne ograniczeń. Modele mogą popełniać błędy, powtarzać uprzedzenia obecne w danych i generować odpowiedzi, którym nie zawsze można zaufać.
Dlatego jej zdaniem każdy użytkownik AI — od dorosłych po dzieci — musi nauczyć się jednego: zadawać pytania. Nie przyjmować każdej odpowiedzi bezrefleksyjnie, ale patrzeć na nią jak detektyw, analityk, fact-checker. To człowiek powinien być „tym ostatnim ogniwem”, które decyduje, co jest prawdziwe, a co wymaga poprawy.
Google, jak zapewnia Morad, inwestuje ogromne środki w tworzenie modeli coraz bardziej reprezentatywnych i odpornych na błędy. Jednak nie da się całkowicie wyeliminować ryzyka. Dlatego równie ważne jak rozwój technologii jest edukowanie ludzi, którzy będą z niej korzystać.
Jednym z kluczowych projektów Google ma być AI Quest — interaktywna gra dla młodzieży, w której uczniowie wcielają się w badaczy rozwiązujących realne problemy. Nie są to abstrakcyjne zadania — to symulacje inspirowane prawdziwymi projektami Google: przewidywanie powodzi, analiza danych medycznych, praca z mapami neuronów.
W pierwszej misji młodzi gracze poznają proces tworzenia modelu prognozującego powodzie – od zbierania danych po testowanie algorytmu. I sami przekonują się, jak łatwo błąd w danych może doprowadzić do błędu w prognozie, a ten — do zagrożenia życia ludzi.
Morad podkreśla: dzieci muszą zobaczyć, że AI to nie czarne pudełko, ale konkretne decyzje, liczby i odpowiedzialność. A co najważniejsze – że one również mogą tworzyć rozwiązania oparte na AI.
Ekspertka maluje wizję najbliższych lat: każdy uczeń powinien mieć dostęp do własnego „nauczyciela AI”, który pomoże mu uczyć się w tempie dopasowanym do jego potrzeb. A każdy nauczyciel — własnego asystenta AI, który odciąży go od biurokracji i da więcej czasu na prawdziwy kontakt z uczniami.
Badania, na które powołuje się Morad, pokazują, że AI może oddać nauczycielom nawet 10 godzin tygodniowo. Tyle czasu, które dziś znika na planowanie, organizację i papierologię.
Na koniec Morad zostawia jedno przesłanie: eksperymentujcie z AI. Sprawdzajcie, testujcie, twórzcie. Ale pamiętajcie, że technologia nie jest nieomylna — i nigdy nie będzie. Człowiek musi pozostać odpowiedzialny za to, co tworzy i co wykorzystuje.
Jeśli ktoś chce wejść do świata, który właśnie powstaje, musi nauczyć się, jak w nim funkcjonować. Bo pociąg do przyszłości już jedzie — a sztuczna inteligencja jest jego lokomotywą.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze