Reklama

Rewolucja w lotnictwie. Bezzałogowy FQ-44 Fury i era „świadomości roju”

W momencie, gdy Polska świętuje wprowadzenie do służby myśliwców F-35, w Stanach Zjednoczonych równolegle rozwija się zupełnie nowa koncepcja walki powietrznej. Firma Anduril Industries rozpoczęła przygotowania do seryjnej produkcji bezzałogowego myśliwca FQ-44 Fury, który ma stać się jednym z elementów przyszłej rewolucji w lotnictwie bojowym.

Nowa konstrukcja wpisuje się w amerykański program Collaborative Combat Aircraft (CCA), zakładający rozwój „lojalnych skrzydłowych” – autonomicznych maszyn współpracujących z załogowymi myśliwcami, takimi jak F-35 czy F-22, a w przyszłości również z ich następcami.

Maszyny działające jak jeden organizm

Podstawą tej koncepcji jest zaawansowana wymiana danych w czasie rzeczywistym. W przypadku F-35 wykorzystuje się system MADL (Multifunction Advanced Data Link), który pozwala tworzyć spójny obraz pola walki dostępny dla wszystkich połączonych jednostek. Dzięki temu wykrycie zagrożenia przez jeden samolot oznacza natychmiastową informację dla pozostałych.

Reklama

W praktyce oznacza to, że jeden samolot może wykryć cel, drugi go śledzić, a trzeci przeprowadzić atak. Całość funkcjonuje jak jeden system, w którym kluczową rolę odgrywa współdzielenie informacji.

Coraz częściej mówi się w tym kontekście o tzw. „świadomości roju” – idei, w której maszyny wymieniają dane w sposób zbliżony do wspólnego, rozproszonego systemu decyzyjnego.

FQ-44 Fury – pierwszy krok w stronę autonomii

Anduril FQ-44 Fury ma być jednym z pierwszych seryjnie produkowanych elementów tej koncepcji. Prototyp został oblatany 31 października 2025 roku i już wzbudził zainteresowanie amerykańskich sił powietrznych.

Reklama

Maszyna jest relatywnie niewielka – waży nieco ponad dwie tony, ma około sześciu metrów długości i pięć metrów rozpiętości skrzydeł. Napędzana jest jednym silnikiem z rodziny Williams FJ44, stosowanym w lekkich odrzutowcach cywilnych. Osiąga prędkość zbliżoną do Mach 0,95 i pułap około 15 kilometrów. Jej uzbrojenie ogranicza się do dwóch pocisków AIM-120 AMRAAM.

Mimo skromniejszych parametrów w porównaniu do klasycznych myśliwców, Fury został wybrany do dalszych prac w ramach programu CCA.

Nowa rola pilota

Rozwój bezzałogowych konstrukcji wynika nie tylko z postępu technologicznego, ale także z ograniczeń ludzkich. Szkolenie pilota F-35 to koszt rzędu około 12 mln dolarów, a cały proces przygotowania załóg wymaga lat pracy, rozbudowanej infrastruktury i dużych nakładów finansowych.

Reklama

Do tego dochodzi kwestia ograniczonej liczby wykwalifikowanych kandydatów oraz fakt, że wiedza i doświadczenie pilotów są zasobem, którego nie da się łatwo odtworzyć.

W koncepcji rozwijanej przez amerykańskie siły powietrzne pilot przyszłości ma pełnić inną rolę – nie tylko operatora pojedynczego samolotu, ale dowódcy całej sieci maszyn, w tym bezzałogowych „skrzydłowych”.

Przewaga skali i automatyzacji

Program CCA zakłada, że stosunkowo tanie i produkowane masowo bezzałogowce będą mogły uzupełniać braki w klasycznych siłach powietrznych. W obliczu niedoboru pilotów i ograniczonej liczby załogowych maszyn, ich rola ma być kluczowa dla utrzymania przewagi operacyjnej.

Reklama

Zgodnie z założeniami, oprogramowanie ma być oddzielone od konkretnej platformy sprzętowej, co pozwoli na szybkie wdrażanie nowych rozwiązań i dzielenie się nimi pomiędzy różnymi konstrukcjami.

Eksperyment, który trwa od dekad

Prace nad autonomicznymi systemami nie są nowe. Eksperymentalny X-62 VISTA, czyli zmodyfikowany F-16 sterowany przez sztuczną inteligencję, rozwijany jest od lat 90. Dopiero niedawno osiągnął poziom pozwalający na symulowane pojedynki powietrzne z maszynami pilotowanymi przez ludzi.

Równolegle rozwijane są inne programy, takie jak Skyborg czy kolejne elementy CCA. Oprócz FQ-44 Fury, w testach bierze udział również konkurencyjny bezzałogowiec FQ-42 firmy General Atomics.

Reklama

Kierunek przyszłości

Twórcy nowych systemów nie zakładają całkowitego wyeliminowania pilotów. W przyszłości mają oni pełnić rolę koordynatorów działań całych zespołów maszyn – zarówno załogowych, jak i bezzałogowych.

W takim modelu człowiek podejmowałby kluczowe decyzje, natomiast ich realizacją zajmowałyby się autonomiczne systemy. To one miałyby odpowiadać za sposób wykonania zadań i reakcję na zmieniającą się sytuację na polu walki.

Jeśli obecny kierunek rozwoju zostanie utrzymany, F-35 może okazać się jednym z ostatnich klasycznych myśliwców załogowych w takiej skali jak dziś. Przyszłe konflikty powietrzne mogą być coraz bardziej domeną systemów połączonych „świadomością roju”, w których rola człowieka będzie coraz bardziej ograniczona, choć nadal kluczowa na poziomie strategicznym.

Reklama

opr. tom na podstawie tech.wp.pl

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/06/2026 11:24
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama