Zaczynali jako kumple ze szkolnej ławki, a dziś tworzą jedną z najgłośniejszych firm AI na świecie, która wyceniana jest na miliardy dolarów. Mati Staniszewski, współzałożyciel ElevenLabs, mówiąc o przyszłości firmy, podkreśla: — „Sky is the limit”.
ElevenLabs rozwija zaawansowane modele AI związane z audio – od generowania mowy o niesamowitym stopniu realizmu, po jej rozumienie i tłumaczenie.
Amerykański „Forbes”, na którego okładkę Mati Staniszewski trafił w grudniu ubiegłego roku, chwalił technologię Polaków, pisząc wprost: ich syntetyczne głosy są wyjątkowo przekonujące – śmieją się i wyrażają realne emocje, zostawiając daleko w tyle asystentów pokroju Siri czy Alexa.
Dziś firma wyceniana jest na 11 miliardów dolarów, stając się jednym z najcenniejszych startupów AI na świecie. ElevenLabs ściga się ramię w ramię z takimi potęgami jak Google, Microsoft, Amazon czy OpenAI. Z ich rozwiązań korzystają już m.in. Deutsche Telekom, Revolut, Nvidia, Meta, Duolingo, a także polscy wydawcy.
Według doniesień spółka zamknęła ubiegły rok z imponującym rocznym przychodem cyklicznym (ARR) przekraczającym 330 mln dol.
Historia tego sukcesu zaczęła się od szkolnej przyjaźni. Staniszewski i Dąbkowski poznali się w liceum. Pomysł na biznes podsunęło im samo życie i specyfika polskiego rynku telewizyjnego – a dokładniej instytucja jednoosobowego lektora w filmach.
31-letni przedsiębiorca do dziś wspomina, jak głosy znanych aktorów wyciszane były na rzecz lektora czytającego beznamiętnie kwestie granych przez nich bohaterów.
W rozmowie z „Forbesem” Staniszewski wspominał, że młodzi widzowie tego nienawidzą. Założyciele ElevenLabs zdali sobie więc sprawę, że przyszłość audio musi wyglądać inaczej: każdy głos powinien mieć idealną intonację i emocje, dokładnie tak jak w oryginalne, bez względu na barierę językową.
Przy tak spektakularnym sukcesie naturalnie pojawiają się pytania o wielkie pieniądze. Staniszewski podchodzi do tego jednak z dużym dystansem.
— „Na papierze te liczby są duże i rzeczywiście są na papierze (…), ale koniec końców to nie jest rzecz, o której myślisz, która wraca przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji” — tłumaczy w rozmowie z portalem money.pl. Jak zaznacza, istotna była chęć rozwiązania realnego problemu i zostawienia po sobie śladu.
Obecnie firma zatrudnia już około 550 osób i nieustannie szuka talentów – tzw. „misjonarzy”, którzy wierzą w misję technologiczną bardziej niż w krótkoterminowe zyski.
Docelowo ElevenLabs chce być jedną z trzech, maksymalnie pięciu globalnych platform, na których opierać się będzie przyszła komunikacja ludzi z maszynami, asystentami głosowymi czy robotami.
Rozwój tak potężnych narzędzi rodzi oczywiście ryzyka, takie jak zjawisko określane mianem deepfake czy oszustwa głosowe. Staniszewski podkreśla, że ElevenLabs traktuje to poważnie, inwestując w systemy wykrywania treści generowanych przez AI oraz mechanizmy weryfikacji kont i transparentności.
Pytany o wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy i edukację, przedsiębiorca patrzy w przyszłość z optymizmem. Jak zauważa, dzięki rozwojowi AI, w przyszłości każdy z nas może zyskać całodobowy dostęp do osobistego wirtualnego nauczyciela, który dysponując ogromną wiedzą, pomoże wyrównać szanse edukacyjne na całym świecie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze