Samorządowcy apelują o niewypalanie traw. Wreszcie nadchodzi wiosna i to właśnie teraz najczęściej dochodzi do tego niebezpiecznego procederu.
Brygadier Janusz Szydlar z mazowieckiej straży pożarnej mówi, że tylko bezmyślny człowiek może celowo podpalać trawę. Akcje ich gaszenia są bardzo niebezpieczne i kosztowne. W ubiegłym roku podczas takiej akcji na Mazowszu zginął strażak. W sumie w 2012 roku strażacy wyjeżdżali na Mazowszu do pożarów traw dwanaście tysięcy razy. "Czasem to ar, czy dwa ary łąki, a czasem kończy się na trzydziestu hektarach lasów. Ogień trawił budynki, infrastrukturę, czy zabezpieczenie wałów. Czasem akcja trwała dziesięć minut, a czasem trzy dni" - mówi strażak.