Dyskusja o powrocie powszechnej służby wojskowej znów wyraźnie przyspieszyła – tym razem w cieniu tegorocznej kwalifikacji wojskowej, która ma objąć 235 tys. osób. W rozmowie na antenie Radio RMF24 gen. Leon Komornicki opowiedział się za przywróceniem powszechnego poboru, ale w nowej formule, nie jako kopii rozwiązań sprzed kilkunastu lat. Jednocześnie w ostatnich miesiącach przedstawiciele rządu sygnalizowali, że planowany kierunek to raczej system szkoleń i zachęt niż obowiązek dla wszystkich.
W porannej rozmowie w RMF Komornicki podkreślał, że po ukończeniu 19. roku życia przeszkolenie wojskowe powinni przechodzić zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Zaznaczał jednak, że nie chodzi o mechaniczny powrót do modelu, który zawieszono w 2009 r., ale o nowoczesny system dopasowany do realiów współczesnego pola walki.
W jego ocenie dziś problemem jest nie tylko liczebność armii, ale też gotowość jednostek do funkcjonowania w trybie całodobowym. Generał zwracał uwagę, że armia zawodowa działa w praktyce jak „system zmianowy”, tymczasem gotowość bojowa wymaga stałej obecności żołnierzy w koszarach, a do tego – jak mówił – brakuje infrastruktury socjalnej i szkoleniowej.
Komornicki mówił też o barierze, która jego zdaniem wstrzymuje decyzje: obawach polityków przed reakcją społeczną i utratą poparcia. Wskazywał, że bez powszechnego systemu szkolenia trudno zbudować zdolności „przeciwzaskoczeniowe” i utrzymywać wojsko w stałej gotowości, do czego – jak argumentował – zobowiązuje położenie Polski na wschodniej flance NATO.
W rozmowie pojawił się także wątek Programu Rozwoju Sił Zbrojnych do 2039 r. Generał oceniał skalę planów jako istotną, ale wskazywał lukę dotyczącą zdolności do odtwarzania strat w czasie wojny – zarówno w sprzęcie, jak i w ludziach. Zwracał uwagę na zależność od zagranicznych dostaw, długie łańcuchy logistyczne oraz ograniczenia remontowe i produkcyjne.
W tym kontekście mówił o potrzebie zmiany filozofii odstraszania: oprócz obrony i „tarczy” Polska ma potrzebować także „miecza”, rozumianego jako zdolność do odpowiedzi odstraszającej.
Równolegle, w publicznych wypowiedziach z ostatnich miesięcy przedstawiciele MON podkreślali, że nie planują powrotu powszechnej obowiązkowej służby wojskowej, a zamiast tego pracują nad rozwiązaniami, które mają zachęcać obywateli do dobrowolnych szkoleń.
To zderzenie dwóch podejść – postulatu powszechnego systemu szkolenia i ostrożności po stronie polityków – sprawia, że temat poboru wraca dziś przede wszystkim jako pytanie o model: czy Polska ma budować rezerwy głównie „z zachęty”, czy jednak przez obowiązek, ale w unowocześnionej formie i z odpowiednim zapleczem.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze