Reklama

SOR-y przeciążone po fali upadków. Gołoledź dała się we znaki

Gołoledź, która po marznących opadach pojawiła się na chodnikach i jezdniach w wielu miastach, przełożyła się na lawinę urazów i wyraźne przeciążenie szpitalnych oddziałów ratunkowych. Do SOR-ów trafiały setki osób ze stłuczeniami i złamaniami, a w niektórych placówkach zaczęło brakować miejsc na oddziałach urazowo-ortopedycznych. Problemem okazała się nie tylko pogoda, ale też to, że nie wszędzie udało się odpowiednio szybko zabezpieczyć ciągi piesze.

Fala urazów: kończyny najczęściej, ale są też głowa i kręgosłup

Lekarze i ratownicy zwracali uwagę, że dominowały urazy kończyn, typowe dla upadków na oblodzonej nawierzchni, ale pojawiały się także poważniejsze obrażenia, w tym urazy głowy czy kręgosłupa. Część pacjentów zgłaszała się ze stłuczeniami, jednak w wielu przypadkach konieczne było leczenie złamań. 

Poznań: od rana setki zgłoszeń i rosnące kolejki

W Poznaniu skala zgłoszeń była na tyle duża, że już w pierwszej części dnia ratownicy mówili o dziesiątkach pacjentów trafiających na SOR z urazami po poślizgnięciach. W jednym ze szpitali w godzinach porannych przyjęto około 100 osób z obrażeniami, a w innym szpitalnym oddziale ratunkowym w stolicy Wielkopolski liczba pacjentów również sięgnęła około 120. W relacjach z miasta przewijały się też informacje o przepełnionych poczekalniach i wydłużonych czasach dojazdu karetek. 

Reklama

Toruń: oddział ortopedyczny z dostawkami

Podobny obraz pojawił się w Toruniu. W miejskim szpitalu liczba pacjentów z urazami rosła w ciągu dnia, a oddział urazowo-ortopedyczny miał działać w trybie „dostawek”. Kierownictwo SOR-u sygnalizowało, że część osób może spędzić noc w szpitalu, bo przy tak dużym napływie chorych nie da się obsłużyć wszystkich natychmiast. W kolejnych godzinach informowano też o dziesiątkach kolejnych osób oczekujących na pomoc. 

Gdańsk i Trójmiasto: wielogodzinne oczekiwanie na pomoc

Utrudnienia dotknęły również Trójmiasto. Z przekazywanych informacji wynikało, że na tamtejszych SOR-ach czas oczekiwania liczono w godzinach, a liczba poszkodowanych po upadkach na „szklance” była na tyle duża, że sytuacja stała się zauważalna w całym systemie ratownictwa. 

Reklama

Lód na chodnikach i brak zabezpieczeń w części miejsc

W wielu miastach przyczyną problemu była cienka, niemal niewidoczna warstwa lodu, tworząca się po marznących opadach. To właśnie ona okazała się najbardziej zdradliwa dla pieszych. Zwracano też uwagę, że nie wszędzie chodniki i lokalne ciągi komunikacyjne zostały na czas posypane solą, piaskiem lub środkami chemicznymi, co zwiększało ryzyko wypadków. 

Apel do mieszkańców: ostrożność i pomoc osobom starszym

Służby i mieszkańcy apelowali o ograniczenie wychodzenia z domu tam, gdzie nie jest to konieczne, zwłaszcza wśród seniorów. W takich warunkach nawet krótka droga do sklepu czy na przystanek może zakończyć się groźnym upadkiem. Prognozy i ostrzeżenia meteorologiczne wskazywały, że ryzyko marznących opadów i gołoledzi utrzyma się także w kolejnych godzinach, dlatego ostrożność ma pozostać kluczowa. 

Reklama

red.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/01/2026 09:22
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama