W piątek rano Sejm obraduje w trybie niejawnym. Premier Donald Tusk występuje z pilną informacją dotyczącą bezpieczeństwa państwa, a posłowie – zanim wejdą na salę – muszą oddać telefony, zegarki, a nawet długopisy. Nieoficjalnie mówi się, że zamknięta część posiedzenia dotyczy tzw. „kryptoafery” i rosyjskiego śladu w tej sprawie.
Tuż po rozpoczęciu piątkowego posiedzenia, o godz. 9.00, Sejm ma rozpatrzyć wniosek premiera o wyłączenie jawności jednego z punktów obrad. Szef rządu zapowiedział, że przedstawi posłom pilną informację w sprawie bezpieczeństwa państwa. Utajniona część posiedzenia została zaplanowana na około półtorej godziny.
Możliwość prowadzenia obrad w trybie tajnym przewiduje Konstytucja oraz regulamin Sejmu. Taki tryb może zostać wprowadzony, gdy wymaga tego dobro państwa – ale to sami posłowie decydują w głosowaniu, czy wyłączają jawność danego punktu. Na czas tajnego posiedzenia z galerii znika publiczność, obrady nie są transmitowane, a protokół ze stenogramem obejmuje się klauzulą tajności.
Oficjalnie kancelaria Sejmu nie ujawnia, czego dokładnie ma dotyczyć wystąpienie premiera. Wicemarszałek Krzysztof Bosak podkreślił, że Prezydium Sejmu nie otrzymało szczegółów i zna jedynie ogólne uzasadnienie mówiące o „bezpieczeństwie państwa”.
Nieoficjalne informacje – powołujące się na źródła zbliżone do rządu – wskazują jednak, że tematem może być tzw. kryptoafera, czyli śledztwo dotyczące grupy mającej działać na rzecz rosyjskich służb specjalnych, finansowanej za pośrednictwem kryptowalut. Wcześniej służby informowały o rozbiciu takiej siatki na terytorium Polski. Z tym wątkiem łączone są też ostatnie polityczne spory wokół ustawy o rynku kryptoaktywów.
Na razie są to jednak wyłącznie nieoficjalne ustalenia – jawny komunikat w tej sprawie nie został przedstawiony.
Tym, co najmocniej zwraca uwagę opinii publicznej, są zasady, jakie obowiązują dziś posłów przy wejściu na salę plenarną. Zgodnie z procedurami opisanymi przez szefa sejmowej komisji regulaminowej, parlamentarzyści muszą oddać wszystkie urządzenia mogące nagrywać dźwięk lub obraz – przede wszystkim telefony komórkowe, ale także smartwatche, zegarki elektroniczne, a nawet długopisy z wbudowanym rejestratorem.
Pracownicy Kancelarii wydają posłom specjalne koperty. Do środka trafiają telefony, zegarki, pióra i inne przedmioty uznane za „zbędne”. W zamian politycy dostają numerek – jak w szatni – uprawniający później do odebrania depozytu. Na salę wchodzą „na lekko”, bez żadnych urządzeń elektronicznych.
Dodatkowym zabezpieczeniem mają być bramki wykrywające metal oraz kontrole Straży Marszałkowskiej. Funkcjonariusze mają sprawdzać, czy nikt nie próbuje wnieść na salę zakazanych przedmiotów. Na czas tajnych obrad wyłączany jest standardowy system nagłośnienia, a w jego miejsce wstawiany jest autonomiczny system, który nie jest połączony z żadną siecią.
Zgodnie z planem, po zakończeniu części niejawnej Sejm ma wznowić jawne obrady około godz. 11.30. Na to samo posiedzenie zaplanowano głosowanie nad odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. Już samo zestawienie tych punktów w harmonogramie dodatkowo podsyca spekulacje, że tajne wystąpienie premiera może dotyczyć właśnie zagrożeń związanych z przepływem środków w świecie kryptowalut.
Dla rynku finansowego i przedsiębiorców z branży cyfrowej stawką jest przyjęcie nowych regulacji, dostosowujących polskie prawo do unijnych standardów w zakresie kryptoaktywów. Dla służb – kwestia bezpieczeństwa i możliwości śledzenia przepływów finansowych, które w przypadku działań obcych wywiadów mogą mieć kluczowe znaczenie.
Choć obecne napięcia międzynarodowe i doniesienia o aktach sabotażu sprawiają wrażenie, że polityka bezpieczeństwa stale przesuwa się w stronę niejawności, tajne posiedzenia Sejmu nadal należą do rzadkości. Według informacji z ostatnich miesięcy, poprzednim razem posłowie obradowali w takim trybie na początku sierpnia, gdy rozpatrywano wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu jednemu z parlamentarzystów.
Dzisiejsze zamknięte obrady – z pełną kontrolą wejść, zakazem wnoszenia elektroniki i ścisłym nadzorem nad przepływem informacji – pokazują, jak poważnie rządzący traktują kwestię bezpieczeństwa państwa w kontekście nowych zagrożeń, w tym cyberprzestępczości i możliwej „wojny hybrydowej” finansowanej poza tradycyjnym systemem bankowym.
Co dokładnie usłyszeli posłowie, pozostanie przez długi czas niejawne. Ale już sam fakt zwołania tajnego posiedzenia i jego powiązanie z tematyką kryptoaktywów jasno sygnalizują, że bezpieczeństwo w cyfrowym świecie staje się jednym z kluczowych pól sporu i troski polskiej polityki.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze