Reklama

Trump i sztuka zaczynania od absurdu

Donald Trump od dekad stosuje tę samą metodę: zaczyna od żądania niemożliwego, a potem ogłasza kompromis, który i tak daje mu dokładnie to, czego chciał. Sam opisał to w „The Art of the Deal”: „Naciskam, naciskam i naciskam”. Dziś tę strategię obserwujemy w skali globalnej.

 

Przypadek Grenlandii jest podręcznikowym przykładem. Najpierw padły groźby siłowego przejęcia wyspy i sankcji wobec Europy. Potem – nagły zwrot, zapewnienia o pokoju i „ramy przyszłego porozumienia”. Efekt? USA zyskują dostęp do surowców i wzmacniają swoją obecność militarną, a Dania zachowuje formalną suwerenność. Trump wycofał się z najbardziej skrajnych postulatów, ale tylko dlatego, że od początku nie były one jego prawdziwym celem.

To klasyczne „zakotwiczenie”: kto pierwszy rzuca absurdalnie wysoką propozycję, ten ustawia granice całej rozmowy. W porównaniu z groźbą aneksji, niemal każdy kompromis wydaje się rozsądny – nawet taki, który jeszcze chwilę wcześniej byłby politycznie nie do przyjęcia.

Reklama

Problem polega na tym, że ta metoda działa jak negocjacyjny walec. Może przynosić krótkoterminowe korzyści, ale długofalowo niszczy zaufanie i stabilność relacji międzynarodowych. Europa dziś odetchnęła, bo nie będzie inwazji. Pytanie brzmi, czy NATO przetrwa kolejne lata prowadzenia polityki w trybie permanentnego szantażu.

Trump może nie potrzebować wojny, by osiągać swoje cele. Wystarczy, że będzie dalej naciskał. I naciskał. I naciskał.

Źródło: PAP/media/wm.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama