W tym tygodniu przez kraj przelała się fala protestów. Gospodarstwa rolne są w dramatycznej sytuacji, górnicy i hutnicy wychodzą na ulicę w obronie miejsc pracy, a dług publiczny ma horrendalny wzrost. Polska gospodarka potrzebuje natychmiastowego działania, tymczasem pan premier zamiast rządzić... ogląda filmy.
W tym tygodniu przez kraj przelała się fala protestów. Gospodarstwa rolne są w dramatycznej sytuacji, górnicy i hutnicy wychodzą na ulicę w obronie miejsc pracy, a dług publiczny ma horrendalny wzrost. Polska gospodarka potrzebuje natychmiastowego działania, tymczasem pan premier zamiast rządzić... ogląda filmy.
W sobotę Donald Tusk, znany z robienia filmików, podzielił się na platformie X swoją nową produkcją. Tym razem premier zaprezentował się jako miłośnik kina. Siedząc z nogami założonymi na krzesło, trzymając w ręku niczym berło kubeł z popcornem informuje, że jego ulubionym filmem są "Gwiezdne Wojny - Powrót Jedi".
"Zaczyna się" - informuje Tusk i odpala telewizor z filmową epopeją. Prywatną projekcję w swoim gabinecie zorganizował, jak mówi, po to, żeby odpowiedzieć studentowi, który z filmów jest dla niego najlepszy.
Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie miejsce w którym premier z rozwalonymi nogami oddaje się uciechom kinomana. Robi to w swoim gabinecie, w kancelarii Prezesa Rady Ministrów, czyli miejscu pracy. W czasie kiedy tysiące pracowników walczy o miejsca pracy, Tusk bez żadnego zażenowania po prostu ogląda film.
Zamiast w pocie czoła, pracować nad rozwiązaniami dla polskiej gospodarki, Tusk za nasze pieniądze delektuje się dziełem Marquanda i Lucasa. Buta i arogancja wybiła ponad poziom po raz kolejny. Czy tak właśnie ma wyglądać praca w Polsce?
Maciej Marcinek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze