Jedni mówią, że Iran to członek osi zła. Inni, jak np. Redaktor Gadowski (który ich poznał), że Persowie to naród miły, wykształcony i kulturalny. Faktem jest z historii, że podczas drugiej wojny światowej okazali nam Polakom gościnę, schronienie i sympatię. Dziś, na ogół też lubią Polaków. Czy to jest nasza wojna?
Amerykański niszczyciel USS Delbert Black wpłynął w piątek do portu w Ejlacie na południu Izraela - poinformowały siły zbrojne tego kraju. IDF podkreśliło, że wizyta okrętu była wcześniej planowana i jest elementem współpracy między wojskami izraelskimi i amerykańskimi.
USS Delbert Black jest szóstym amerykańskim niszczycielem na obszarze odpowiedzialności Centralnego Dowództwa USA, obejmującego region Bliskiego Wschodu i Azji Południowej. Poza nimi w regionie znajdują się trzy okręty desantowe oraz lotniskowiec USS Abraham Lincoln. W czwartek odnotowano również ruchy powietrznych tankowców, co często towarzyszy przygotowaniom do ataku.
Szef Pentagonu Pete Hegseth powiedział w czwartek podczas posiedzenia gabinetu w Białym Domu, że rozmieszczenie sił ma na celu „zapewnienie wszelkich opcji do zawarcia umowy” z Iranem. W środę prezydent Donald Trump ostrzegł Iran, że „czas ucieka” na zawarcie układu w sprawie irańskiego programu jądrowego. Trump powiedział też, że amerykańska „armada” zmierza w stronę Iranu, ale ma nadzieję, że nie będzie użyta.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek, że jest w kontakcie z władzami Iranu i ocenił, że chcą one „zawrzeć układ”. Odmówił ujawnienia, czy wyznaczył datę graniczną dla zawarcia porozumienia lub użycia siły.
- Mogę powiedzieć tyle: oni chcą zawrzeć układ - powiedział Trump podczas rozmowy z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym. Pytany o to, czy przedstawił Iranowi datę, do której władze w Teheranie muszą zgodzić się na porozumienie dotyczące programu jądrowego, prezydent odparł, że „tylko Iran to wie”. Twierdząco odpowiedział też na pytanie, czy jest w bezpośrednim kontakcie z irańskim reżimem.
Trump ponownie wyraził przekonanie, że „armada” okrętów, zmierzająca w stronę Iranu, jest większa od tej, która blokowała Wenezuelę. Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, czy zamierza użyć sił USA w podobny sposób.
- Zobaczymy, co z tego wyniknie. One muszą gdzieś pływać, więc równie dobrze mogą pływać nieopodal Iranu - powiedział. Dodał jednak, że docenił decyzję Teheranu, by odwołać planowane egzekucje demonstrantów.
Wcześniej w piątek resort finansów USA nałożył sankcje na przedstawicieli aparatu represji irańskiego reżimu, w tym na ministra spraw wewnętrznych.
Szef MSZ Iranu Abbas Aragczi zadeklarował, że jego kraj jest gotów do wznowienia rozmów z USA, o ile będą one „uczciwe” i nie obejmą kwestii dotyczących zdolności obronnych. Słowa te padły podczas wizyty w Turcji, której prezydent Recep Tayyip Erdogan zaoferował mediacje w rozmowach między Teheranem i Waszyngtonem.
W czwartek Trump powiedział, że Iran musi spełnić dwa postulaty, by uniknąć uderzeń: powinien porzucić program rozwoju broni jądrowej i zaprzestać zabijania demonstrantów.
Dziennik „Wall Street Journal” otrzymał w czwartek informacje na temat opcji ataku, opracowanych wspólnie przez Biały Dom i Pentagon. Znalazł się wśród nich „wielki” plan, który zakłada przeprowadzenie bombardowań na szeroką skalę obiektów irańskiego reżimu, w tym Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Inne możliwości to ataki na cele o mniejszym znaczeniu, co miałoby dać przestrzeń do eskalacji bombardowań, jeśli Iran nie zgodzi się na zakończenie programu nuklearnego, lub cyberataki na irańskie banki.
Irański prezydent Masud Pezeszkian zarzucił w sobotę przywódcom Stanów Zjednoczonych, Izraela i państw europejskich wykorzystywanie problemów gospodarczych Iranu, wzniecanie niepokojów społecznych i dostarczanie ludności środków do „rozbijania narodu” podczas ostatnich protestów.
Pezeszkian oświadczył, że przywódcy wymienionych krajów „prowokują, tworzą podziały i dostarczają środki, wciągając niektórych niewinnych ludzi do tego ruchu”.
W ostatnich dniach grudnia w Iranie wybuchły protesty wywołane kryzysem gospodarczym, brutalnie tłumione przez władze. Po krótkim czasie demonstracje nabrały antyrządowego charakteru.
Według grupy praw człowieka HRANA z siedzibą w USA, zginęły dotąd co najmniej 6563 osoby, w tym 6170 protestujących i 214 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Inne źródła mówią nawet o 36,5 tys. ofiar śmiertelnych. Z kolei szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi powiedział stacji CNN Turk, że śmierć poniosło 3100 osób, w tym 2 tys. funkcjonariuszy.
Prezydent USA Donald Trump poparł demonstrantów i oznajmił, że jego kraj jest gotów podjąć działania, jeśli Iran nie przestanie zabijać protestujących i nie zrezygnuje ze swego programu nuklearnego. Irańska Gwardia Rewolucyjna (Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej) została w czwartek uznana przez ministrów spraw zagranicznych państw UE za organizację terrorystyczną.
Według Pezeszkiana Trump, premier Izraela Benjamin Netanjahu i przywódcy europejscy „wyprowadzili ich na ulice i chcieli (…) rozerwać ten kraj, zasiać konflikt i nienawiść wśród ludzi oraz tworzyć podziały”.
Dowódca armii irańskiej gen. Amir Hatami zaznaczył w sobotę, że technologii nuklearnej, którą zdobył Iran, nie można „wyeliminować, nawet jeśli naukowcy i synowie narodu zginą jako męczennicy”.
PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze