Obok talerza, na kolanach, w kieszeni... Są z nami nawet przy wigilijnym stole – gotowe, by przerwać rozmowę w każdej chwili. Technologia miała łączyć, a coraz częściej dzieli, bo zamiast tych, którzy są na wyciągnięcie ręki, wolimy słuchać obcych z ekranu.
Telefon nie jest już narzędziem – stał się naszym towarzyszem: jest z nami podczas posiłku, przed snem, zaraz po przebudzeniu, w toalecie, w pracy, podczas spotkań z przyjaciółmi… Jest z nami zawsze.
Technologia świetnie udaje bliskość. Ktoś mówi do nas z ekranu, patrzy prosto w kamerę, opowiada historie tak, jak byśmy znali się od lat. A my dajemy się temu porwać – oglądamy cudze śniadania, czyjeś łazienki, wchodzimy innym do łóżka, śledzimy ich relacje, przeżywamy z nimi rozterki… I zapominamy o własnym świecie.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że zamieniliśmy realne relacje na najbardziej banalne treści, jakie da się wymyślić, a mimo to uznajemy je za wystarczająco istotne, by poświęcić im uwagę kosztem bliskich.
Słuchamy o tym, co ktoś kupił w sklepie, oglądamy otwieranie paczek, przeglądanie kosmetyków, przez minutę patrzymy, jak jakaś kobieta wklepuje krem w twarz, relacjonując to z powagą godną dziejowego wydarzenia, a nie jesteśmy w stanie zagaić rozmowy z ciotką lub babcią.
Najbardziej szkoda właśnie tych, którzy siedzą obok i patrzą na to wszystko z boku: przedstawicieli najstarszych pokoleń, którzy nie do końca rozumieją, co tak nas pochłania. Muszą widzieć nas jak zahipnotyzowane cienie samych siebie, wpatrzone w ekrany, nieobecne, wyłączone. Z ich perspektywy to musi wyglądać jak zbiorowe odłączenie od rzeczywistości. Ich czas ucieka, dosłownie, a my zamiast posłuchać, co ich martwi albo co ich jeszcze cieszy, bardziej przejmujemy się losem celebrytów albo influencerów.
Telefon bywa łatwiejszy niż prawdziwe relacje. I chociaż na chwilę wypełnia pustkę, sprawia, że staje się ona jeszcze większa.
Czas na garść statystyk. Telefon sprawdzamy nawet 100 razy dziennie. Spędzamy przed ekranami około 6-7, a nawet 8 godzin w ciągu dnia, z czego prawie 2,5 godziny w portalach społecznościowych. Ten czas ciągle się wydłuża – od 2013 roku wzrósł o ponad 30 minut.
Co najgorsze, kontakt ze smartfonami mają już także dzieci w wieku do 2 lat, w przypadku których ekrany są bezwzględnie zabronione z wyjątkiem krótkich wideorozmów z bliskimi, mającymi za zadanie wzmocnić ich więź, działają one jak społeczna interakcja.
Po pierwsze oglądamy filmy i filmiki – w tym momencie to właśnie ta czynność pochłania najwięcej ekranowego czasu większości z nas. Poza tym gramy w gry, korzystamy z mediów społecznościowych, przeglądamy strony internetowe, czytamy e-booki i prowadzimy wideorozmowy.
Intensywne korzystanie z ekranów nie jest obojętne na nasze zdrowie. Zaburzenia lękowe, depresja, stres, otyłość – to tylko część skutków ubocznych, na które skarżą się już nawet nastolatki.
Co ciekawe, osoby, które sięgają po ekran natychmiast po przebudzeniu, doświadczają poziomu stresu wyższego o 23 procent w porównaniu z tymi, które odkładają korzystanie z urządzeń na później. Warto więc przemyśleć swoje nawyki.
Odpowiedzi ankietowanych w różnych badaniach wyraźnie wskazują na to, że zdajemy sobie sprawę z naszego problemu nadmiernego korzystania z ekranów – przede wszystkim telefonów. Widzimy też, że za dużo czasu w ten sposób spędzają nasze dzieci – aż 87 procent z nich przekracza zalecany dzienny limit czasu przed ekranami.
Średni czas spędzany przed ekranami stał się jednym z kluczowych wyznaczników współczesnego stylu życia, pokazując, jak głęboko technologia wrosła w nasze codzienne nawyki.
Choć dostęp do cyfrowych narzędzi daje ogromne możliwości komunikacji, edukacji i efektywności, eksperci zwracają uwagę na rosnące zagrożenia dla zdrowia fizycznego i psychicznego oraz dla równowagi życiowej. W dobie nieustannej obecności ekranów kluczowe staje się promowanie świadomego korzystania z technologii, tak aby wzbogacała życie, a nie je ograniczała.
Święta to jeden z niewielu momentów w roku, kiedy naprawdę możemy się zatrzymać, usiąść razem – bez „zaraz, tylko sprawdzę”. A jednak coraz częściej przy wigilijnym stole oprócz nas są i one. Dyskretnie – na kolanach, albo ostentacyjnie – przy talerzu. Gotowe, by przerwać rozmowę w każdej chwili.
Może sprawmy sobie w tym roku taki prezent: rozmowa bez ekranu, spojrzenie w oczy, uważność, której nic nie przerywa. Spróbujmy inaczej, ale bez zakazów i moralizowania. Zacznijmy od siebie. Po prostu odłóżmy telefon – na czas rozmowy, na godzinę, na kolację.
I pamiętajmy: żadna aplikacja nie zastąpi drugiego człowieka. Żaden algorytm nie odda tego, co dzieje się między ludźmi, kiedy naprawdę są razem. A technologiczna samotność zaczyna się dokładnie tam, gdzie przestajemy siebie słuchać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze