Relacja oparta na zaufaniu, flirt, a czasem nawet obietnica miłości. To właśnie od emocji zaczyna się wiele działań określanych mianem „honey trap”, czyli „miodowej pułapki”. Choć metoda kojarzy się głównie z działalnością służb specjalnych w czasach zimnej wojny, dziś znacznie częściej wykorzystywana jest przez oszustów i grupy przestępcze działające w sieci.
„Honey trap” polega na wykorzystaniu relacji romantycznej lub seksualnej do osiągnięcia określonego celu. Może nim być zdobycie poufnych informacji, wyłudzenie pieniędzy, nakłonienie ofiary do określonych działań albo wpływanie na jej decyzje. Współcześnie tego typu schematy najczęściej rozpoczynają się w internecie – za pośrednictwem mediów społecznościowych, komunikatorów czy aplikacji randkowych.
Mechanizm jest zwykle podobny. Sprawca stopniowo buduje więź z wybraną osobą, zdobywa jej zaufanie i tworzy poczucie bliskości. Dopiero po pewnym czasie pojawia się właściwy cel – prośba o pieniądze, przekazanie poufnych informacji lub wykonanie konkretnego zadania.
Taką metodę mieli wykorzystać rosyjscy agenci wobec 22-letniego Ukraińca zatrzymanego w styczniu tego roku. Według ustaleń śledczych kontakt z mężczyzną nawiązano za pośrednictwem aplikacji randkowej. Następnie miał on otrzymać polecenie podpalenia urzędu pocztowego oraz transmitowania całego zdarzenia na żywo.
Podobny schemat wykorzystywany jest również w oszustwach finansowych. W sierpniu ubiegłego roku mieszkanka powiatu starogardzkiego straciła 240 tys. zł po tym, jak zaufała mężczyźnie podającemu się za niemieckiego biznesmena. Oszust przekonywał, że przebywa w Dubaju i potrzebuje pieniędzy na dokończenie dużego projektu inwestycyjnego. Kobieta uwierzyła, że pomaga partnerowi, z którym nawiązała relację, i przekazała mu oszczędności.
Choć współczesne „miodowe pułapki” najczęściej kojarzą się z cyberprzestępczością, metoda ta nadal pozostaje narzędziem wykorzystywanym także w działalności wywiadowczej.
W październiku ubiegłego roku brytyjski dziennik „The Times” informował, że Rosja i Chiny miały wykorzystywać atrakcyjne kobiety do nawiązywania relacji z ekspertami z branży nowych technologii pracującymi w Dolinie Krzemowej. Celem takich działań miało być zdobywanie poufnych informacji dotyczących nowoczesnych technologii i projektów o strategicznym znaczeniu. Gazeta określiła ten sposób działania mianem „wojny seksualnej”.
Eksperci zwracają uwagę, że współczesne operacje tego typu nie zawsze opierają się na klasycznym uwodzeniu. Równie skuteczne okazuje się budowanie długotrwałej relacji opartej na zaufaniu, w której emocjonalne zaangażowanie ofiary staje się narzędziem wpływu.
Choć internet znacząco ułatwił stosowanie tej metody, sama koncepcja „honey trap” ma znacznie dłuższą historię.
Według Oxford English Dictionary określenie „honey trap” spopularyzował brytyjski pisarz John le Carré w wydanej w 1974 roku powieści „Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg”. Autor opisywał w niej kobiety wykorzystywane do uwodzenia zachodnich agentów i urzędników. Jeden z bohaterów wspomina: „Dawno temu (...) popełniłem błąd i wpadłem w miodową pułapkę”.
Inspiracją dla takich opisów były rzeczywiste działania prowadzone przez służby specjalne podczas zimnej wojny. Według historyków KGB szkoliło kobiety, których zadaniem było nawiązywanie bliskich relacji z zagranicznymi dyplomatami i urzędnikami, aby zdobywać informacje lub kompromitujące materiały. W źródłach pojawia się określenie „mozhno”, oznaczające po rosyjsku „dozwolone”. Nazwa miała odnosić się do faktu, że uczestniczki takich operacji mogły łamać obowiązujące ograniczenia dotyczące kontaktów z cudzoziemcami.
Podobne praktyki przypisywano również chińskim służbom. W 2010 roku media informowały, że brytyjska służba bezpieczeństwa MI5 ostrzegła menedżerów prowadzących działalność w Chinach przed próbami nawiązywania relacji, które mogły służyć późniejszemu szantażowi lub pozyskiwaniu poufnych informacji.
Choć od czasów zimnej wojny minęło kilkadziesiąt lat, mechanizm działania „honey trap” pozostaje zaskakująco podobny. Zmieniły się przede wszystkim narzędzia – zamiast przypadkowych spotkań w hotelach czy na przyjęciach coraz częściej wykorzystywane są aplikacje randkowe, komunikatory i media społecznościowe. Niezmienny pozostaje jednak fundament tej metody: wykorzystanie ludzkich emocji jako najskuteczniejszego narzędzia manipulacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze