Cele klimatyczne zawarte w stanowisku negocjacyjnym przyjętym w czwartek przez Parlament Europejski są nierealistyczne - ocenił szef delegacji PO-PSL w PE Andrzej Halicki. Zdaniem lidera delegacji PiS Adama Bielana wynik głosowania w tej sprawie to kontynuacja „polityki samobójczej dla Europy”.
Parlament Europejski przyjął w czwartek mandat do negocjacji w sprawie nowego celu klimatycznego na 2040 r. i opóźnienia o rok wejścia w życie systemu handlu emisjami ETS2. W kolejnym kroku rozpoczną się negocjacje z państwami członkowskimi w ramach Rady nad ostatecznym kształtem nowych przepisów.
Europoseł Bielan ocenił na konferencji prasowej w Brukseli, że to bardzo zła decyzja.
- To jest kontynuowanie polityki samobójczej dla Europy. To jest kontynuowanie polityki, która sprawia, że bardzo szybko rosną ceny energii w Europie. A widzimy, że w tym czasie Stany Zjednoczone prowadzą dokładnie odwrotne działania: prezydent (USA) Donald Trump obniża cenę energii, liberalizuje rynek energii. Niestety, prędzej czy później to będzie prowadziło (w UE - PAP) do masowych zwolnień. W naszym kraju takie zwolnienia już w wielu regionach Polski obserwujemy - powiedział.
Podobnie wypowiedziała się europosłanka PiS Anna Zalewska. - Dzisiaj wbrew rozumowi Unia Europejska rzuciła się w przepaść. Wszystkie analizy, dokumenty, raporty, rzeczywistość i gospodarka krzyczą jednoznacznie: »nie damy rady, nie zrealizujemy (celu - PAP) obniżenia emisji dwutlenku węgla do 2030 r. o 55 proc.«. Co robi Komisja (Europejska)? Razem z większością w Parlamencie Europejskim podejmuje dokładnie odwrotną decyzję, tzn. podnosi cel obniżenia emisji dwutlenku węgla o 90 proc. do 2040 r. - powiedziała na konferencji prasowej.
- Co tam wojna u bram Unii Europejskiej, co tam deklaracje, że się zbroimy, że będziemy produkować amunicję i broń. Tutaj zbrojenia będą podlegać takim samym szalonym, zielonym obostrzeniom jak wszystkie dziedziny gospodarki - dodała europosłanka.
Wynik głosowania w PE krytycznie ocenił także szef delegacji PO-PSL w europarlamencie Andrzej Halicki (PO), podkreślając, że w przyjętym mandacie do negocjacji znajdują się nierealistyczne cele klimatyczne. - Jeśli chodzi o ETS2, to jest początek procesu. Będziemy mieli w przyszłym roku rewizję, która będzie oznaczała przedłużenie daty implementacyjnej. Nie mam co do tego wątpliwości - powiedział PAP. Dodał, że europosłowie PO-PSL będą nadal zabiegać o późniejsze wejście ETS2 w życie.
W czwartek w Parlamencie Europejskim odbyło się głosowanie w sprawie zmian w tzw. prawie klimatycznym. Na początku listopada, po trwających blisko dobę negocjacjach, ministrowie środowiska krajów UE zgodzili się na zredukowanie przez Unię emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. Przeciwko zagłosowały Polska, Węgry, Słowacja i Czechy, a Belgia i Bułgaria wstrzymały się od głosu. Wejście w życie ETS2, który zakłada objęcie transportu i budownictwa pozwoleniami na emisję CO2, decyzją ministrów zostało opóźnione o rok.
Przed czwartkowym głosowaniem polska delegacja PO-PSL w grupie Europejskiej Partii Ludowej złożyła poprawki w sprawie odłożenia wejścia ETS2 w życie o trzy lata. Delegacja PiS w grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów złożyła z kolei poprawki w sprawie wstrzymania wejścia ETS2 w życie. Poprawki obu delegacji nie uzyskały poparcia większości w głosowaniu.
Zgodnie z przyjętym przez PE mandatem Unia ma zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. w porównaniu z poziomami z 1990 r., tak aby do 2050 r. UE osiągnęła neutralność klimatyczną.
Parlament poparł też wniosek państw członkowskich o odroczenie wprowadzenia unijnego systemu ETS2 o jeden rok, z 2027 r. na 2028 r. System ETS2 obejmuje emisje CO2 pochodzące ze spalania paliw w budynkach i transporcie drogowym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze