Reklama

Władze Bahrajnu potwierdziły, że na terytorium kraju doszło do uderzenia. Celem była siedziba amerykańskiej V Floty w Manamie – strategiczny punkt obecności USA w regionie. To właśnie stąd Waszyngton nadzoruje operacje morskie w Zatoce i na wodach okalających Półwysep Arabski. Atak w to miejsce ma nie tylko wymiar militarny, ale i symboliczny.

Świadkowie cytowani przez Reutersa relacjonowali, że syreny alarmowe słychać było również w Kuwejcie. Region, który od lat żyje w cieniu napięć między Teheranem a Waszyngtonem, znów znalazł się w stanie podwyższonej gotowości.

Przechwycone rakiety nad Katarem

Amerykańska stacja CNN, powołując się na katarskiego urzędnika, poinformowała, że nad Katarem przechwycono dwie irańskie rakiety. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to jasny sygnał, że Teheran zdecydował się na demonstrację siły wymierzoną w amerykańską infrastrukturę wojskową w kilku państwach regionu jednocześnie.

Reklama

W tle wybrzmiewa kontekst ostatnich miesięcy – napięcia wokół irańskiego programu nuklearnego i wcześniejsze ataki USA oraz Izraela na cele związane z Teheranem. W Waszyngtonie mówi się o „odwecie”, w Teheranie o „odpowiedzi”. W praktyce oznacza to kolejną rundę eskalacji, której skutki mogą wykraczać daleko poza granice Bliskiego Wschodu.

Ewakuacja w Al Udeid i apel ambasad

Agencja Reuters, powołując się na źródło zaznajomione ze sprawą, podała, że część personelu amerykańskiej bazy lotniczej Al Udeid w Katarze została ewakuowana. To największa amerykańska baza wojskowa na Bliskim Wschodzie – stacjonuje tam około 10 tysięcy żołnierzy. Instalacja ta już wcześniej była celem irańskiego ataku – w czerwcu ubiegłego roku, gdy Teheran odpowiedział w ten sposób na amerykańskie uderzenia w irańskie obiekty nuklearne.

Reklama

W reakcji na najnowsze wydarzenia ambasady USA w Katarze, Bahrajnie, Jordanii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich wezwały swój personel oraz obywateli amerykańskich do natychmiastowego schronienia się w bezpiecznych miejscach – do odwołania. Podobny komunikat wydała ambasada USA w Jerozolimie, informując, że wszyscy pracownicy rządowi oraz członkowie ich rodzin zostali skierowani do bezpiecznych lokalizacji.

Do ostrożności wezwała także ambasada Wielkiej Brytanii w Dosze. Brytyjczykom przebywającym w Katarze zalecono pozostanie w domach lub innych bezpiecznych miejscach do czasu wydania kolejnych instrukcji.

Reklama

Region na krawędzi

Choć na razie brak informacji o ofiarach i skali zniszczeń, sama sekwencja wydarzeń pokazuje, jak krucha jest równowaga bezpieczeństwa w Zatoce. Wystarczy kilka rakiet, by miliony ludzi w kilku państwach jednocześnie usłyszały ten sam dźwięk – alarm ostrzegawczy.

Pytanie, które dziś zadają sobie dyplomaci i wojskowi, brzmi nie „czy”, lecz „co dalej”. Czy był to jednorazowy sygnał, czy początek szerszej operacji? Odpowiedź może nadejść szybciej, niż świat by sobie tego życzył.

Źródło: PAP, Zdj. PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama