Piątkowe obrady Sejmu upłynęły w wyjątkowo napiętej atmosferze. Posłowie debatowali nad wnioskami o wotum nieufności wobec ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski oraz minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Emocji nie brakowało zarówno na sali plenarnej, jak i podczas wystąpień polityków.
W trakcie posiedzenia premier Donald Tusk pojawił się na mównicy, by zabrać głos. Wtedy podszedł do niego poseł PiS Łukasz Kmita, trzymając w ręku telefon i próbując zwrócić uwagę szefa rządu.
Sytuacja szybko przerodziła się w ostrą wymianę zdań. Premier stanowczo zwrócił się do polityka opozycji.
— Proszę stąd wyjść. Nigdy z panem nie byłem i nie będę na „ty” — powiedział Donald Tusk.
Na incydent zareagował prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia. W swoim stylu upomniał Łukasza Kmitę, sugerując, by zainteresowanie telefonem realizował z ław poselskich, a nie przy mównicy.
Hołownia zaznaczył również, że podobne zachowania mogą skończyć się konsekwencjami regulaminowymi, w tym upomnieniem lub karą finansową.
Donald Tusk na początku swojego wystąpienia wrócił jeszcze do całego zajścia. Premier podkreślił, że nie zamierza akceptować podobnych zachowań w parlamencie.
Szef rządu mówił o braku kultury politycznej i zaznaczył, że takie sytuacje nie powinny być traktowane jako norma w debacie publicznej.
W czasie przemówienia premiera z ław PiS wielokrotnie padały okrzyki i komentarze. Szymon Hołownia kilkukrotnie musiał uspokajać posłów i apelować o zachowanie porządku na sali.
Ostatecznie Sejm nie poparł wniosków o odwołanie obu ministryń. W przypadku Pauliny Hennig-Kloski za wotum nieufności głosowało 213 posłów, przeciw było 238.
Podobny wynik przyniosło głosowanie dotyczące Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Wniosek poparło 212 parlamentarzystów, natomiast 238 było przeciw. Nikt nie wstrzymał się od głosu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze