Znaczna część Morza Bałtyckiego zamarzła, a skala zlodzenia zbliża się do rekordów z historii pomiarów. W tej sytuacji władze Estonii wytyczyły i otworzyły pierwszą tej zimy oficjalną drogę lodową łączącą wyspy Hiuma i Sarema. Jednocześnie służby ostrzegają, że wjazd na lód poza wyznaczoną trasą może skończyć się tragedią.
Synoptyk tvnmeteo.pl Tomasz Wasilewski zwraca uwagę, że obecne zlodzenie Bałtyku należy do największych w historii pomiarów. Jak podano, według fińskiego instytutu meteorologicznego (FMI) pokrywa lodowa obejmuje około 144 tys. km², czyli mniej więcej jedną trzecią powierzchni Bałtyku liczonej wraz z Kattegatem. Najgrubszy lód ma być na Botniku Północnym, gdzie osiąga od 30 do nawet 70 centymetrów.
W Estonii, gdzie zimowe zlodzenie potrafi odcinać wyspy od stałych połączeń, wytyczono drogę lodową o długości 17 kilometrów między wyspami Hiuma i Sarema. Trasa jest oznaczona znakami drogowymi i gałązkami jałowca, a jej uruchomienie ma zapewnić mieszkańcom niezbędne połączenie w czasie, gdy kursy promów zostały zawieszone z powodu złej pogody.
„To część naszej zimy. Może być świetną zabawą, można nią odwiedzić inną wyspę, ale czasami skorzystanie z niej to konieczność, bo nie ma innej opcji” – powiedział burmistrz gminy Hiuma Hergo Tasuja.
Lodowa droga jest monitorowana pod kątem bezpieczeństwa, a poruszanie się po niej wymaga przestrzegania zasad. Równolegle estońska policja ostrzegła przed korzystaniem z nieoficjalnych, nieoznaczonych przejazdów.
„To niebezpieczne, bo nikt nie jest w stanie określić, jak gruba jest warstwa lodu na drodze. Nikt jej nie mierzy” – podkreślił funkcjonariusz Maiko Sirts.
Reklama
Temat zlodzenia Bałtyku wraca również w Polsce, gdzie w ostatnich dniach pojawiały się apele, by nie wchodzić na zamarznięte akweny. W materiale podkreślono, że przy polskim wybrzeżu lód bywa cienki i słabo związany, a takie warunki mogą być śmiertelnie niebezpieczne.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze