W sobotę, 27 czerwca, w pobliżu Ziemi przeleci duża planetoida oznaczona numerem 152637 (1997 NC1). Obiekt ma szacowaną średnicę od około 750 metrów do nawet 1,65 kilometra i należy do grupy tzw. planetoid bliskich Ziemi.
Według danych European Space Agency, planetoida znajdzie się najbliżej naszej planety tuż przed godziną 13:15 czasu polskiego. Mimo że w skali kosmicznej będzie to stosunkowo bliskie spotkanie, nie ma żadnego zagrożenia kolizją.
W momencie największego zbliżenia planetoida znajdzie się w odległości około 2,6 mln kilometrów od Ziemi. To ponad sześć i pół razy więcej niż średnia odległość między Ziemią a Księżycem.
Obiekt porusza się względem naszej planety z prędkością około 8,9 km/s.
Eksperci wskazują, że podczas maksymalnego zbliżenia planetoida może znaleźć się w zasięgu niektórych amatorskich teleskopów. Obserwacje mogą jednak utrudniać warunki na niebie, zwłaszcza jasny blask Księżyca.
Planetoida została odkryta 5 lipca 1997 roku w obserwatorium GEODSS znajdującym się na wulkanie Haleakala na Hawajach. Poprzednie podobnie bliskie przejście obiektu miało miejsce w czerwcu 1993 roku, a kolejne prognozowane jest dopiero w 2088 roku.
Naukowcy podkreślają, że sobotni przelot jest całkowicie bezpieczny. Choć ESA monitoruje blisko dwa tysiące obiektów, dla których wyliczono niezerowe prawdopodobieństwo kolizji z Ziemią, większość takich zagrożeń jest znikoma i maleje wraz z napływem nowych danych obserwacyjnych.
Dla porównania, najbliższy termin potencjalnego zderzenia figurujący obecnie na liście ryzyka dotyczy planetoidy oznaczonej jako 2006 CD. Szansa jej uderzenia w Ziemię w lipcu 2026 roku wynosi jednak zaledwie około 1 do 2,13 miliarda.
Astronomowie uspokajają więc, że sobotni przelot będzie przede wszystkim ciekawym wydarzeniem dla miłośników kosmosu i okazją do obserwacji jednego z większych obiektów, które w ostatnich latach zbliżyły się do naszej planety.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze