Choć od ujawnienia informacji o możliwych nieprawidłowościach na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Warszawskiego Szpitala Południowego minęło już kilkanaście godzin, wokół działań prokuratury narasta coraz więcej kontrowersji. Politycy Prawa i Sprawiedliwości przekonują, że śledczy do tej pory nie podjęli czynności, które w tego typu sprawach powinny nastąpić niezwłocznie. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie dokumentacji medycznej oraz materiałów związanych z pracą kierownika SOR-u, Dawida Kacprzyka.
Zdaniem krytyków, zwłoka może mieć poważne konsekwencje dla prowadzonego postępowania. Im więcej czasu upływa od ujawnienia sprawy, tym większe ryzyko, że część materiałów mogących stanowić dowody zostanie utracona lub zniekształcona.
Dodatkowych emocji sprawie nadała reakcja prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasza Jankowskiego. Po głośnym wywiadzie dr. Emila Jędrzejewskiego zapowiedział on przygotowanie wniosku o zawieszenie Dawida Kacprzyka w prawie wykonywania zawodu. Szef samorządu lekarskiego mówił o sygnałach świadczących o "wielopoziomowej patologii", wskazywał na relacje kolejnych lekarzy potwierdzających stawiane zarzuty oraz na funkcjonowanie swoistej "zmowy milczenia", która miała chronić osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie oddziału.
W tym samym czasie – jak zwracają uwagę politycy opozycji – prokuratura nie poinformowała o zabezpieczeniu dokumentacji ani sprzętu elektronicznego, który mógłby mieć znaczenie dla śledztwa. Zamiast tego działania śledczych koncentrują się przede wszystkim na przesłuchiwaniu sygnalisty.
Podczas konferencji prasowej Mateusz Morawiecki przekonywał, że to politycy PiS na bieżąco weryfikują informacje napływające ze Szpitala Południowego. Jak relacjonował były premier, Janusz Cieszyński dotarł do kolejnych ustaleń mających świadczyć o tym, że materiały, które powinny zostać zabezpieczone przez prokuraturę, nadal pozostają poza jej kontrolą.
Były premier nie ukrywał, że brak zdecydowanych działań rodzi poważne pytania o sposób prowadzenia postępowania. Publicznie zastanawiał się, czy opóźnienie nie daje osobom odpowiedzialnym czasu na zatarcie śladów lub zniszczenie materiałów mogących mieć znaczenie dowodowe.
Podobne wątpliwości wyraził Janusz Cieszyński. Były wiceminister zdrowia ocenił, że sytuacja wygląda bardzo źle, ponieważ – jak wskazywał – śledczy wciąż nie przeprowadzili podstawowych czynności w szpitalu, skupiając się przede wszystkim na osobie lekarza, który ujawnił nieprawidłowości.
Jeszcze dalej idzie Mariusz Kamiński. Były szef MSWiA uważa, że prokuratura powinna niezwłocznie zabezpieczyć pełną dokumentację dotyczącą wszystkich przypadków śmierci pacjentów na SOR-ze, a także materiały związane z dyżurami Dawida Kacprzyka. W jego ocenie każdy dzień zwłoki oznacza świadome zwiększanie ryzyka utraty kluczowych dowodów.
Kolejni politycy PiS również zwracają uwagę na tempo działań śledczych. Waldemar Buda przypominał, że od ujawnienia informacji o możliwym fałszowaniu dokumentacji medycznej osób zmarłych na SOR-ze upłynęło już kilkanaście godzin, a prokuratura – jak twierdzi – nadal nie zabezpieczyła najważniejszych materiałów.
Marcin Warchoł wskazywał z kolei, że do tej pory nie doszło również do zatrzymania Dawida Kacprzyka ani zabezpieczenia jego telefonu czy komputera. Poseł zestawił tę sytuację z innymi głośnymi działaniami organów ścigania, argumentując, że w sprawach o znacznie mniejszym ciężarze gatunkowym służby potrafiły reagować natychmiast. W jego ocenie obecna postawa prokuratury pozostaje trudna do zrozumienia, zwłaszcza wobec deklaracji o równości wszystkich obywateli wobec prawa.
Sprawa Szpitala Południowego pozostaje jedną z najgłośniejszych w ostatnich dniach. Pojawiają się kolejne pytania dotyczące zarówno funkcjonowania oddziału ratunkowego, jak i tempa działań organów ścigania. Zdaniem polityków opozycji kluczowe będzie teraz to, czy prokuratura zdecyduje się niezwłocznie zabezpieczyć materiał dowodowy, zanim jego wartość dla śledztwa zostanie bezpowrotnie utracona.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze