Reklama

To ona ma bronić naszych praw. Kim jest Sylwia Gregorczyk-Abram?

Od lat występuje tam, gdzie prawo przestaje być wyłącznie zbiorem przepisów, a zaczyna dotyczyć konkretnych ludzkich historii. Broni niezależności sądów, angażuje się w sprawy dotyczące praw człowieka i osób z niepełnosprawnościami, ma też doświadczenie w postępowaniach przed najważniejszymi europejskimi trybunałami. Teraz mec. Sylwia Gregorczyk-Abram została wybrana przez Sejm na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. Do objęcia urzędu potrzebuje jeszcze zgody Senatu.

Jej kandydaturę zgłosiły kluby Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Kontrkandydatem był Adam Borowski, działacz opozycji w czasach PRL, a w III RP związany ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości oraz warszawskim klubem „Gazety Polskiej”.

Wybór Gregorczyk-Abram trudno jednak sprowadzić wyłącznie do parlamentarnego głosowania i politycznej arytmetyki. Jej nazwisko od lat pojawia się przy najgłośniejszych sporach dotyczących praworządności w Polsce. Sama podkreśla, że urząd RPO powinien pozostawać instytucją zdolną do działania ponad bieżącymi podziałami. Za jego najważniejsze fundamenty uważa niezależność, profesjonalizm, wiarygodność i realną skuteczność w ochronie obywateli.

Reklama

Od adwokatury do najważniejszych sporów o praworządność

Urodzona w 1982 roku Sylwia Gregorczyk-Abram jest absolwentką prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zawodowa droga od początku wykraczała jednak poza jedną dziedzinę. Ukończyła Centrum Studiów Prawa Amerykańskiego, a także studia podyplomowe dotyczące prawa medycznego, bioetyki i socjologii medycyny na Uniwersytecie Warszawskim oraz prawa karno-skarbowego i gospodarczego na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2010 roku została wpisana na listę adwokatów Izby Adwokackiej w Warszawie.

Szerszej opinii publicznej dała się poznać przede wszystkim jako jedna z twarzy walki o niezależność wymiaru sprawiedliwości. W 2017 roku, w czasie masowych protestów przeciwko zmianom dotyczącym Sądu Najwyższego, współtworzyła inicjatywę Wolne Sądy, w której zarządzie pozostaje do dziś. Jest również współzałożycielką Komitetu Obrony Sprawiedliwości i członkinią zarządu Stowarzyszenia im. Prof. Zbigniewa Hołdy.

Reklama

Jej działalność nie ograniczała się przy tym do publicznych wystąpień czy udziału w debacie o stanie polskiego sądownictwa. Gregorczyk-Abram zdobywała doświadczenie w strategicznych postępowaniach prowadzonych przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka oraz Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Autorzy jej kandydatury na RPO przypominali, że prowadzone przez nią sprawy przyczyniły się między innymi do wydania przez ETPCz środków tymczasowych dotyczących działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz sytuacji prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Reklama

W maju 2025 roku prawniczka stanęła również na czele działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości komisji powołanej do wyjaśnienia mechanizmów represji wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego i działaczy społecznych w latach 2015–2023.

Już przy zapowiedzi powstania tego gremium mówiła, że wyjaśnienie tamtych wydarzeń jest moralnym obowiązkiem państwa. W jej ocenie nie chodziło o pojedyncze przypadki, lecz o działania o charakterze systemowym, których konsekwencją miał być efekt mrożący i zastraszenie aktywnej części społeczeństwa obywatelskiego.

Reklama

RPO jako urząd, który ma być blisko człowieka

Podczas parlamentarnego rozpatrywania swojej kandydatury Gregorczyk-Abram odwoływała się do blisko dwóch dekad doświadczenia w ochronie praw człowieka. Przedstawiając własne rozumienie funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich, zwracała uwagę na coś więcej niż formalne kompetencje zapisane w ustawach.

– Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest kolejnym urzędem. Jest dopełnieniem systemu ochrony praw człowieka. Jest po to, aby pomiędzy konstytucyjną obietnicą ochrony praw i wolności a doświadczeniem obywatela nie powstawała przepaść – mówiła podczas publicznego przesłuchania kandydatów.

Reklama

Podobną wizję przedstawiła w kwestionariuszu Inicjatywy „Nasz Rzecznik”, skupiającej blisko 170 organizacji społecznych. Według Gregorczyk-Abram o wartości urzędu nie świadczy liczba wydanych stanowisk, prowadzonych postępowań czy oficjalnych wystąpień. Miarą skuteczności powinno być przede wszystkim to, czy interwencja Rzecznika rzeczywiście zmienia sytuację obywatela i pomaga usuwać źródła systemowych naruszeń.

Ten sposób patrzenia na państwo ma w jej przypadku także bardzo osobisty wymiar. Prawniczka wielokrotnie mówiła o doświadczeniach związanych z wychowywaniem dziecka z niepełnosprawnością i walką o respektowanie jego podstawowych praw w publicznym systemie edukacji.

Reklama

Jak relacjonowała Inicjatywa „Nasz Rzecznik”, właśnie te przeżycia mają być dla Gregorczyk-Abram szczególnym punktem odniesienia. Pozwalają jej patrzeć na przepisy nie tylko z perspektywy profesjonalnej prawniczki, lecz także osoby, która sama musiała mierzyć się z instytucjonalną machiną. Jako kandydatka na RPO deklarowała, że chciałaby, aby Biuro Rzecznika zapewniało profesjonalne wsparcie również rodzicom, którzy w kontakcie z państwowymi instytucjami często pozostają bezradni i osamotnieni.

Jej kandydatura od początku budziła jednak zdecydowany sprzeciw środowiska Prawa i Sprawiedliwości. Poseł PiS i były minister sprawiedliwości Marcin Warchoł w rozmowie z „Do Rzeczy” zarzucił jej skrajne upolitycznienie i ostro skrytykował perspektywę objęcia przez nią urzędu RPO.

Reklama

Jeszcze przed sejmowym rozstrzygnięciem do dyskusji o wyborze nowego Rzecznika włączyła się prof. Ewa Łętowska, pierwsza osoba sprawująca ten urząd. Na łamach „Gazety Wyborczej” zwracała uwagę, że przyszły RPO powinien być przede wszystkim prawnikiem, ponieważ to właśnie fachowa wiedza może wzmacniać jego pozycję w konfrontacji z polityką. Przypomniała jednak również, że w przypadku takiej funkcji same kompetencje mogą nie wystarczyć – potrzebne jest także szczęście.

Przed Gregorczyk-Abram jeszcze decyzja Senatu

Sejmowy wybór nie oznacza jeszcze, że Sylwia Gregorczyk-Abram automatycznie obejmie urząd. Konstytucyjna procedura wymaga zgody Senatu. Izba wyższa parlamentu nie wskazuje własnego kandydata, lecz akceptuje lub odrzuca osobę wybraną wcześniej przez posłów.

Reklama

Zgodnie z obowiązującymi przepisami Rzecznika Praw Obywatelskich powołuje Sejm za zgodą Senatu, na wniosek marszałka Sejmu albo grupy co najmniej 35 posłów. Kandydat musi uzyskać w Sejmie bezwzględną większość głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Senat podejmuje swoją decyzję większością głosów, również przy wymaganym kworum.

Kadencja RPO trwa pięć lat, a jedna osoba może pełnić tę funkcję najwyżej przez dwie kadencje. Kadencja obecnego rzecznika, prof. Marcina Wiącka, który objął urząd w 2021 roku, kończy się 23 lipca.

Reklama

Ustawa stawia przed kandydatem szczególne wymagania. Rzecznikiem może zostać obywatel Polski wyróżniający się wiedzą prawniczą i doświadczeniem zawodowym, a jednocześnie cieszący się wysokim autorytetem ze względu na walory moralne i wrażliwość społeczną.

Sam urząd ma wyjątkowe miejsce w polskim systemie ochrony praw jednostki. RPO stoi na straży wolności oraz praw człowieka i obywatela zapisanych w Konstytucji i innych aktach prawnych, w tym zasady równego traktowania. Może badać, czy działania – albo brak działania – organów państwa i innych instytucji prowadzą do naruszenia prawa, zasad sprawiedliwości społecznej lub podstawowych praw obywateli.

Reklama

Historia tej instytucji sięga końca lat 80. Pierwszą Rzeczniczką Praw Obywatelskich była prof. Ewa Łętowska, powołana przez Sejm w listopadzie 1987 roku. Po niej urząd sprawowali kolejno prof. Tadeusz Zieliński, prof. Adam Zieliński, prof. Andrzej Zoll, dr Janusz Kochanowski, dr hab. Irena Lipowicz, prof. Adam Bodnar i prof. Marcin Wiącek.

Jeżeli kandydaturę Sylwii Gregorczyk-Abram zaakceptuje Senat, dołączy ona do tego grona w momencie, w którym urząd RPO pozostaje jednym z najważniejszych punktów styku obywatela z państwem. Jej dotychczasowa działalność pokazuje, że kwestie praworządności i praw człowieka nie były dla niej jedynie przedmiotem zawodowej specjalizacji. Wielokrotnie stawały się osią jej publicznego zaangażowania.

Teraz najważniejsze pytanie dotyczy tego, jak doświadczenie adwokatki, aktywistki i uczestniczki najważniejszych sporów prawnych ostatnich lat przełożyłoby się na kierowanie instytucją, która z definicji powinna zachowywać niezależność także od tych środowisk, z których wywodzi się jej szef. Sama Gregorczyk-Abram stawia poprzeczkę jasno: Rzecznik ma być oceniany nie po liczbie podejmowanych działań, lecz po tym, czy obywatel rzeczywiście odczuje ich skutki.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama